W Wigilię zastosuj zasadę talerzową

opublikowano: 24-12-2021, 11:58

Magdalena Kartasińska, dietetyczka z Dailyfruits, pozwala popuścić pasa w święta, ale przestrzega przed zimowym rozluźnieniem żywieniowych zasad.

materiały prasowe

„PB”: Skoro rozmawiam z dietetyczką przed świętami, to pierwsze pytanie może być tylko jedno — co zrobić, żeby zjeść wszystko podczas kolacji wigilijnej i od tego nie umrzeć?

Magdalena Kartasińska: Nie warto jeść wszystkiego, choćby po to, żeby inni mogli czegoś spróbować. Ten jeden świąteczny wieczór czy nawet trzy dni nie są w stanie zrujnować naszej sylwetki czy doprowadzić do różnych chorób. Z badań wynika zresztą, że nie tyjemy w same święta, tylko przez cały grudzień i na początku stycznia. Nie zabraniam nikomu świątecznego pierożka, ale nie zachęcam też oczywiście, żeby się przejadać, bo to nigdy nie jest dla zdrowia dobre. Jest zasada talerzowa — zjeść to, na co ma się ochotę, ale nałożyć od razu na talerz wszystko, czego chce się próbować. Daje to pewną kontrolę nad ilością jedzenia i jest lepsze niż dziobanie po troszku. Warto jeść powoli, dzięki czemu można odczuć sytość. Warto jeść to, za czym tęskniliśmy, a nie wszystko jak leci, popijać herbatą, a nie słodkimi napojami czy alkoholem. No i warto rozmawiać, wspólnie spędzać czas za stołem, spacerować.

Wspomniała pani, że tyjemy nie tyle w święta, co przez cały grudzień i w styczniu. Z czego to wynika?

Luzujemy postanowienia przez cały okres grudniowo-styczniowy z myślą o tym, że w święta i tak przytyjemy, więc po co się starać. Faktycznie przez te dwa-trzy dni nie jesteśmy w stanie zbudować takiej ilości tkanki tłuszczowej, która przełoży się na wiele kilogramów. To, co widzimy na wadze po wieczerzy wigilijnej, to najczęściej woda po trawieniu, gromadzenie się glikogenu, a nie sam tłuszcz. Jeżeli jednak każdego dnia od mikołajek do Trzech Króli będziemy spożywać większe porcje jedzenia w klimacie świątecznym, wtedy mamy szansę stworzyć ileś kilogramów dodatkowego tłuszczu. Jeśli będziemy dbać o to, by przez cały ten okres jeść zdrowo, to trzy dni świąteczne nie zrobią nam krzywdy.

Jak pani jako dietetyczka ocenia skład tradycyjnej kolacji wigilijnej?

Na wigilijnym stole jest wbrew pozorom dużo fajnych, zdrowych rzeczy: mak, ryby, grzyby, kapusta. To są zdrowe składniki, które niestety są zalewane sporą ilością masła, śmietany, soli, cukru i wtedy stają się bardziej ciężkostrawne. Same w sobie są dobrymi elementami diety. Jeżeli chodzi o dania wigilijne w kontekście tego, czy mogą być elementem zdrowej diety, to chyba powinniśmy spytać, czy powinny. Powiem z pełną świadomością: ani sól, ani cukier, ani biała mąka, ani nawet tłuszcz nie będą niezdrowe, jeśli nie spożyjemy ich w nadmiarze. Błędnym założeniem jest skupianie się na tym, czy wieczerza wigilijna jest zdrowa, czy niezdrowa — jeżeli cały rok będziemy jedli fajnie i odżywczo, a raz w roku zjemy mniej zdrowo, to nic się nie stanie. Niektórzy oczywiście starają się odchudzić tradycyjne dania, dodając jogurt zamiast śmietany, zamienniki cukru itp., osiągając lżejsze danie bez straty dla doświadczenia kulinarnego. Moją rekomendacją jest po prostu zdroworozsądkowość i stosowanie tej zasady talerzowej, pozwalającej trzymać w ryzach ilość tego, co spożywamy.

W pandemii w ogóle siedzimy częściej w domu i mniej się ruszamy. Czy narasta problem otyłości i jak sobie z tym robić?

To prawda, problem nadwagi i otyłości pogłębia się ze względu na pracę czy naukę zdalną. To był zresztą problem także przed pandemią. Teraz masa ciała wzrasta z dwóch podstawowych powodów. Przede wszystkim bardzo spadła ilość ruchu — nawet osoby, które nie były sportowcami, straciły możliwość wyspacerowania kilkudziesięciu minut dziennie. To już jest bardzo dużo. Dodatkowo redukujemy napięcie i nudę sięganiem po niezdrowe przekąski. Skoro tycie wynika z różnicy między tym, ile energii pochłaniamy, a ile zużywamy, no to musi się wydarzyć. Co zrobić? Przede wszystkim mieć na talerzu dużo owoców i warzyw. Ja wiem, że to jest banał, ale warzywa i owoce są niskokaloryczne, a jednocześnie duże objętościowo. Dają więc uczucie sytości przy mniejszej dawce kalorii. Ponadto warto jeść pełnoziarniste zboża, dostarczające energii na kilka godzin intensywnego funkcjonowania, a ograniczać oczywiście rzeczy takie, jak słone przekąski. Nie kupować ich w ogóle, bo jak się kupi, to się zje.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

w tym tygodniu: „Odcinek na święta”

goście: Magdalena Kartasińska — Dailyfruits, Adam Malczak — Google Polska, Arkadiusz Rochala — Sodexo, Izabela Kielczyk — psycholog biznesu

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane