Wojciech Krajewski: W XXI wieku inteligencja budynku staje się normą
Czym jest ludzka inteligencja? Można ją zdefiniować jako zdolność rozumienia sytuacji i zdarzeń w otoczeniu oraz znajdowania na nie właściwych, celowych reakcji. Podobną bystrością i pojętnością charakteryzuje się także współczesny, inteligentny… budynek. Lepiej niż obiekty zwykłe potrafi się dostosowywać do potrzeb jego użytkowników — ma zdolność adaptacji do nowych technologii oraz zmieniających się konfiguracji użytkowników.
Koncepcja inteligentnych budynków powstała na początku lat osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych. Zakładano, że mają one być energooszczędne, bezpieczne i wygodne dla użytkowników. Podkreślano, iż wszelkie systemy zapewniające komfort i bezpieczeństwo, w które budynek został wyposażony, powinny być ze sobą zintegrowane. Połączenie poszczególnych systemów pozwala sprawnie zarządzać całym obiektem z jednego miejsca. Tak wyposażony budynek sprawuje nadzór nad wszystkim, co się w nim znajduje i dzieje.
Pierwsze tego typu obiekty wybudowano właśnie w Stanach Zjednoczonych. W ostatnich latach i w Polsce powstało już kilka inteligentnych budynków, przede wszystkim w stolicy. Najbardziej zaawansowanym technicznie i inteligentnym obiektem w kraju jest obecnie gmach Centrum Giełdowego przy ulicy Książęcej w Warszawie. Uzyskał on swoje zaszczytne miano podczas konferencji Inteligentny Budynek 2000.
Wyjątkowość rozwiązania nowej siedziby warszawskiej giełdy polega na tym, że różne systemy — automatyki wentylacji i klimatyzacji, wykrywania i sygnalizacji pożaru, kontroli dostępu, telewizji dozorowej, sterowania oświetleniem i nagłośnienia — współpracują ze sobą i potrafią wymieniać dane w ramach jednej, wspólnej bazy danych. Oznacza to, iż uprawniony operator ma pełny dostęp z jednego miejsca do wszystkich elementów, które zostały podłączone. Może zarówno obserwować (monitorować) zachowanie systemów (temperaturę, położenie windy, itd.), jak i sterować poszczególnymi urządzeniami (zaworem ciepłej wody, ryglem zamka, itd.).
Podstawową zaletą inteligentnego budynku jest właśnie integracja wielu systemów i płynąca z niej synergia. Poszczególne podsystemy pracują w sposób autonomiczny, czyli mają możliwość niezależnej realizacji swoich zadań. Jednocześnie cały system skonstruowany jest tak, żeby poszczególne jego elementy znajdowały się w stałym kontakcie. Sytuacja ta jest szczególnie ważna w momentach krytycznych, kiedy reakcje muszą być natychmiastowe i automatyczne. W razie awarii jednego podsystemu nie ma obawy, iż przestanie funkcjonować cały zintegrowany system. Oprócz tego jednego uszkodzonego podsystemu, pozostałe będą działały normalnie. Gdy pojawi się konieczność modernizacji jednego z nich, wystarczy tylko wprowadzić zmiany w oprogra- mowaniu. Nie pociąga to za sobą kosztownych zmian w okablowaniu.
Miarą inteligencji budynku powinna być jego zdolność do zapewnienia komfortu i obrona przez zakłóceniami zewnętrznymi, przy jednoczesnej minimalizacji nakładów na jego wykonanie i eksploatację. W naturalny sposób nasuwa się pytanie — czy tak zaawansowany technicznie obiekt musi być drogi? Jeżeli spojrzeć całościowo na proces inwestycyjny i eksploatację, to można zdecydowanie stwierdzić, że nie musi. Całkowitą wartość instalacji teletechnicznych, odpowiedzialnych za komfort i bezpieczeństwo, szacuje się na 6-10 proc. wartości nowego budynku.
Pozorne oszczędności na etapie inwestycji z pewnością dadzą o sobie znać już w pierwszych latach funkcjonowania obiektu. Kosztów wszechstronnego bezpieczeństwa nie da się w prosty sposób wyliczyć. Dlatego inteligentny budynek to nie tylko modne hasło — to racjonalny wybór każdego inwestora. Przecież żyjemy już w XXI wieku.
Wojciech Krajewski
jest prezesem spółki Honeywell