W połowie dekady, kiedy powstał Krajowy Fundusz Drogowy, w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pojawiło się sporo kasy na remont i przebudowę dróg. Pieniądze pożyczały Bank Światowy i Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). Drogowcy zaczęli remontować rocznie 1,5-2,0 tys. km tras, choć jeszcze na początku dekady mogli "pochwalić się" remontem zaledwie 200 km.
Remonty przez lata były jedynym przedsięwzięciem, w którym GDDKiA odnosiła sukcesy. I nagle ceny robót zaczęły rosnąć jak szalone. Drogowcy ograniczyli remonty, by realizować nowe inwestycje. Wkrótce wiele może się zmienić. Drogowa dyrekcja znów może dostać megakasę na remont dróg.
Katarzyna Kapczyńska
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu"

W połowie dekady, kiedy powstał Krajowy Fundusz Drogowy, w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pojawiło się sporo kasy na remont i przebudowę dróg. Pieniądze pożyczały Bank Światowy i Europejski Bank Inwestycyjny (EBI). Drogowcy zaczęli remontować rocznie 1,5-2,0 tys. km tras, choć jeszcze na początku dekady mogli "pochwalić się" remontem zaledwie 200 km.
Remonty przez lata były jedynym przedsięwzięciem, w którym GDDKiA odnosiła sukcesy. I nagle ceny robót zaczęły rosnąć jak szalone. Drogowcy ograniczyli remonty, by realizować nowe inwestycje. Wkrótce wiele może się zmienić. Drogowa dyrekcja znów może dostać megakasę na remont dróg.
Katarzyna Kapczyńska
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu"