Czas stawiać nie na ilość, lecz na jakość inwestycji. Czyli centra badawczo-rozwojowe.
Jeśli komuś się wydaje, że Polska staje się europejskim centrum badawczo-rozwojowym, to jest w błędzie. Ale jesteśmy na dobrej drodze, twierdzą autorzy raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Polska chwali się 2 mln absolwentów rocznie, ale tylko aglomeracje województw mazowieckiego, śląskiego, dolnośląskiego, małopolskiego, wielkopolskiego i łódzkiego mają wystarczające nasycenie kierunków inżynieryjskich (2-4 tys. absolwentów rocznie), by mogły tam powstawać centra R&D. O takie projekty, najmniej podatne na przenoszenie przez inwestorów, Polska staje w szranki z krajami całej Europy.
— Niestety, brakuje instrumentów do przyciągania inwestorów z branż high-tech. Ulgi podatkowe w specjalnych strefach ekonomicznych to za mało — podkreśla Tomasz Kalinowski z IBnGR.
Obecnie rząd wspiera najcenniejsze inwestycje grantami.
— Wystarczyłaby odpowiednia polityka podatkowa, np. likwidacja podatku od eksportu produktów high-tech — wymienia Stanley Hyduke, prezes Aldecu, firmy produkującej testery do oprogramowania.
Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki twierdzą jednak, że takie rozwiązania mogłyby nie zostać zaakceptowane przez Ministerstwo Finansów i Brukselę.