Wall Street jednak pod kreską

WST
opublikowano: 2011-01-20 22:05

Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła kolejną przecenę. Nastroje nie były zbyt dobre, choć w drugiej połowie sesji strona popytowa próbowała odzyskać stracone pole. Niestety kontratak nie do końca się powiódł. Na finiszu wszystkie trzy główne indeksy świeciły na czerwono. Choć niezbyt intensywnie.

Wskaźnik Dow Jones IA tracił kosmetycznie 0,02 proc. S&P500 zniżkował o 0,13 proc. zaś Nasdaq o 0,77 proc.

Istotnymi czynnikami mającymi wpływ na decyzje podejmowane przez inwestorów były zaprezentowane w czwartek dane makro. Wśród nich najważniejsze dotyczyły kondycji rynku pracy i nieruchomości. W pierwszym przypadku odczyt okazał się lepszy niż oczekiwali analitycy. Liczba tzw. nowych bezrobotnych spadł do 404 tys. podczas gdy analitycy prognozowali ich poziom na 420 tys. Tydzień wcześniej było ich 441 tys.

Również dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym przebiły szacunki specjalistów. W grudniu właściciela zmieniło w ujęciu anualizowanym 5,28 mln nieruchomości. W tym przypadku analitycy oczekiwali wyniku rzędu 4,87 mln wobec 4,68 mln miesiąc wcześniej.

Z kolei słabszy od wstępnych prognoz okazał się indeks koniunktury gospodarczej w regionie Filadelfii. Spadł on w styczniu do 19,3 pkt., podczas gdy projekcje mówiły o 20 pkt.

Wzięciem wśród handlujących cieszyły się papiery banku Morgan Stanley. Ich wycena rosła momentami o ponad 3,5 proc. Instytucja zawdzięcza to bardzo dobrym wynikom wypracowanym w ostatnim kwartale 2010 r. Zysk netto wzrósł o 60 proc., głównie dzięki oddziałowi bankowości inwestycyjnej.

Po sesji swoimi dokonaniami miały się pochwalić m.in. tak ważne dla rynku spółki jak Google, Capital One Financial oraz Advanced Micro Devices.

Dobry dzień mieli też udziałowcy EBay. Właściciel największej platformy handlowej w Internecie poinformował, że sprzedaż w 2011 r. ma być wyższa niż 10,6 mld USD. Z kolei zysk na akcję nie uwzględniając koszt opcji i innych wydatków ma wynieść 1,90-1,95 USD. Analitycy oczekują natomiast przychodów w kwocie 10,2 mld i EPS wysokości 1,86 USD.

O swoistym pechu mogli mówić akcjonariusze Freeport –McMoRan Copper & Gold. Ten gigant sektora surowcowego tracił chwilami ponad 5 proc. na wartości mimo, że jego przychody zdecydowanie przebiły oczekiwania analityków. Zaszkodziła jednak korekta notowań surowców. Wszystko za sprawą doniesień z Chin, gdzie na skutek bardzo silnego wzrostu PKB w minionym roku wzrosło poważnie ryzyko dalszego zaostrzania polityki monetarnej.