Pod koniec dnia z byków zeszła nieco para. Ostatecznie jednak na finiszu wszystkie główne indeksy notowały dodatnią zmianę. Wskaźnik Dow Jones IA zyskiwał 0,48 proc., S&P500 rósł o 0,35 proc. zaś Nasdaq o 0,64 proc.
Atmosferę na parkietach poprawiły zarówno najnowsze odczyty makro jak i doniesienia z Chin. W tym drugim przypadku paradoksalnie, dobrze przyjęta została informacja o najsłabszej od ponad dwóch lat dynamika wzrostu PKB Państwa Środka. Daje bowiem nadzieję, na poluzowanie, dotychczas dosyć restrykcyjnej, polityki monetarnej w drugiej pod względem wielkości gospodarce świata. Z miejsca te spekulacje znalazły przełożenie na rynek surowcowy, a w konsekwencji na wyceny akcji spółek wydobywczych i paliwowych. Na wartości zyskiwały m.in. walory Alcoa i Freeport McMoRan.
Inwestorów ucieszyły też informacje z amerykańskiej gospodarki. Odczyt indeksu produkcyjnego Empire State za styczeń wskazał jego wzrost do 13,5 pkt., co jest najwyższym poziomem od ostatniego kwietnia. Dane przebiły oczekiwania analityków.
Podobnie jak miało to miejsce w przypadku giełd na Starym Kontynencie, również na Wall Street wzięciem cieszyły się udziały instytucji finansowych, choć wśród nich znalazły się wyjątki. Jak choćby w przypadku Citigroup. Kurs akcji banku zniżkował momentami o ponad 5 proc. To skutek prezentacji rozczarowującego raportu kwartalnego. Drugi pod względem wartości rynkowej bank w USA odnotował 11-proc. spadek zysku w ostatnim kwartale, nie realizując prognoz analityków.