Wall Street nie wytrzymuje presji

WST
opublikowano: 2008-11-14 15:48

Po czwartkowym, trudno racjonalnie uzasadnionym wybiciu, do piątkowych notowań na Wall Street inwestorzy podchodzili z dużą dozą ostrożności. Była ona uzasadniona zarówno skalą wczorajszej zwyżki, jak i wyczekiwaniem na prezentację najnowszych danych makroekonomicznych i raportów kwartalnych. Te zaprezentowane jeszcze przed sesją potwierdziły niestety negatywne trendy w – ciągle jeszcze największej – gospodarce świata. 

Zgodnie z sugestią ze strony tracących na wartości kontraktów, rynek kasowy rozpoczął dzień na minusie. Po godzinie handlu główne indeksy zdynamizowały przecenę. O 16.30 DJ tracił 1,81 proc., S&P500 spadał o 2,38 proc. zaś Nasdaq o 2,96 proc.

Znacznie gorsze od oczekiwanych przez analityków okazały się dane o październikowej sprzedaży detalicznej. Zmalała ona aż o 2,8 proc. licząc względem września, kiedy to spadła o 1,2 proc. Specjaliści spodziewali się wyniku rzędu minus 1,2 proc. to najgorszy wynik od momentu rozpoczęcia badania w latach 90-tych.

Jak wyliczyła agencja Bloomberg, zysk spółek tworzących indeks S&P500, które do tej pory zaprezentowały dane za miniony kwartał spadł średnio o 17 proc. Co jednak gorsze coraz więcej spółek tnie prognozy przyszłych wyników, jak np. Best Buy czy Intel.

Wynikami zszokowała już Freddie Mac, jedna z dwóch największych instytucji zajmujących się finansowaniem rynku nieruchomości. Sięgająca 25,3 mld USD strata zepchnęła kapitały własne spółki poniżej zera. Firma musi znów błagać rząd o pomoc finansową.

Duże zainteresowanie towarzyszy wymianie papierów Citigroup. Wczoraj jedna z największych na świecie instytucji finansowych miała udany finisz, choć traciła przez większą część sesji. Prezes spółki poinformował o zakupie 750 tys. jej akcji po tym jak ich wycena spadła do najniższego poziomu od połowy 1990 r. Oprócz tego dziennik Wall Street Journal napisał, że bank szykuje się do zwolnienia 10 tys. pracowników.