Pierwsze godziny handlu za oceanem zdominowali kupujący. Po dwóch godzinach od otwarcia S&P500 oraz Dow Jones rosną o 1,1 proc., a Nasdaq utrzymuje się 1,3 proc. nad kreską. Nastroje poprawiła 5,8-procentowa zwyżka chińskiego indeksu Shanghai Composite. To największa od 2009 r. zwyżka indeksu, który w ciągu ostatnich czterech tygodni załamał się o 32 proc. Pomyślne rozpoczął się tymczasem sezon wyników kwartalnych. Notowania aluminiowego giganta Alcoa zwyżkują o ponad 3 proc. W pierwszym kwartale sprzedaż okazała się lepsze od prognoz, a nastrojów inwestorów nie zepsuł nawet niespodziewanie niski wynik na poziomie netto.
- Myślę, że inwestorzy powoli sobie uświadamiają, że sytuacja nie jest wcale tak zła. Zaczynamy ubijać dno, a do końca roku oczekiwałbym tendencji wzrostowej – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Tom Wirth, zarządzający towarzystwa Chemung Canal Trust.
Mocne odbicie zapanowało w Europie. Frankfurcki DAX zmierza do zamknięcia na 2,5-procentowym plusie, a paryski CAC40 rośnie o 2,7 proc. Grecki rząd, który do poniedziałku przedłużył kontrole kapitałowe, tylko do końca dnia ma czas na przedłożenie całościowych propozycji cięć wydatków. Nastrojów nie popsuło nawet obniżenie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozy globalnego wzrostu na ten rok. Pierwszy kwartał w gospodarce amerykańskiej był słaby, a perspektywy pogarszają zawirowania rynkowe w Grecji i Chinach, uzasadniała instytucja.
