W tym ostatnim przypadku dolarowi nowozelandzkiemu w większym stopniu pomogły spekulacje o tym, iż chinski fundusz rządowy (CIC) planuje zainwestować ponad 6 mld NZD w tamtejsze aktywa w ramach dywersyfikacji swojego portfela. Zresztą Chińczycy pomogli też euro. Dziennik Financial Times zacytował dzisiaj słowa szefa EFSF (Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej). Klaus Regling przyznał, iż Chińczycy zgłaszali zainteresowanie zakupem obligacji, które mają zostać w połowie czerwca wyemitowane przez EFSF w celu sfinansowania ratunkowej pożyczki dla Portugalii. Tyle, że jeżeli wgłębimy się w szczegóły, to posunięcie Chińczyków jest dość sprytne – obligacje emitowane przez EFSF są zabezpieczone ratingiem AAA i tym samym są znacznie bardziej bezpieczne od papierów sprzedawanych przez Lizbonę (chociaż mniej rentowne). Tym samym warto zachować umiar przy nadmiernym emocjonowaniu się takimi informacjami. Niemniej w krótkim okresie preteksty wystarczą…
A, zatem warto też przytoczyć wypowiedź niemieckiego ministra finansów dla dziennika Handelsblatt. Wolfgang Schaeuble straszył katastrofalnymi skutkami potencjalnej restrukturyzacji greckiego długu, twierdząc, iż Ateny potrzebują teraz więcej czasu. Wcześniej Berlin i Paryż porozumiały się, co do tego, że wydłużenie Grekom terminu spłaty zadłużenia, powinno być rozważone, jako jedna z możliwości. Jeżeli chcielibyśmy jednak nadinterpretować słowa Schaueblego, to można przyjąć, że jesteśmy bliżej, niż dalej do przyznania dodatkowej pożyczki Grekom. Oczywiście, jak ci zdeklarują wolę do kolejnych reform (co już zrobili) i uspokoją własną opozycję i związki zawodowe (co jest jeszcze przed nimi).
Nieco lepsze nastroje na świecie pomogły też złotemu, który zdołał
odrobić część strat. Niemniej do trwalszej poprawy konieczna będzie wizja
dłuższej stabilizacji na rynkach światowych, a tego jeszcze nie można
przesądzać. Dzisiaj rano p.o. prezesa Głównego Urzędu Statystycznego przyznał,
że inflacja w maju może się ustabilizować w ujęciu r/r, a w miesiącach
wakacyjnych może się obniżyć. To potwierdzałoby wcześniejsze słowa szefa NBP,
który oczekiwał szczytu wskaźnika CPI w maju. Nie przesądza to jednak o tym, że
RPP mogłaby w najbliższych miesiącach opóźnić podwyżki stóp procentowych.
Dzisiaj kluczowe będą dane z USA nt. dynamiki PKB w I kwartale, a także
cotygodniowe dane nt. bezrobocia – więcej o ich wpływie na rynek piszę w
subiektywnym komentarzu.
EUR/PLN: Rynek przetestował wczoraj kluczowe okolice oporu 3,97-3,9720,
ale nie zdołał ich naruszyć. To sprowokowało dzisiaj do powrotu w okolice 3,95.
Lepsze nastroje na rynkach światowych może wykorzystać też bank BGK sprzedając
dzisiaj większe ilości waluty na rynku, co mogłoby sprowadzić notowania nawet do
3,94.
USD/PLN: Wczoraj rynek nie zdołał sforsować oporu w rejonie 2,83 i
powstała krótkoterminowa formacja podwójnego szczytu, co przełożyło się dzisiaj
na spadek poniżej 2,80 (przy wydatnym wsparciu ze strony rosnącego EUR/USD).
Rynek ma szanse zejść dzisiaj w okolice 2,77-2,78, a nawet kierować się w stronę
2,75-2,76, jeżeli EUR/USD testowałby rejon 1,43.
EUR/USD: Popyt na euro prowokuje dynamiczną korektę, która może być
krótka. Jej celem mogą stać się nawet okolice 1,43, jeżeli dzisiejsze dane z USA
były dobre i tym samym „przedłużyłyby” lepsze nastroje na rynkach. Spadek
poniżej 1,4140 neguje wcześniejsze wskazania i daje sygnał do powrotu do
zniżek.
GBP/USD: Funt kontynuował wczoraj dynamiczne odbicie, a dzisiaj naruszył
barierę 1,63 USD. To dobry sygnał, chociaż przestrzeń do dalszego ruchu może być
ograniczona. Mocny opór to 1,6350-1,6400. Sygnałem powrotu do zniżek będzie
spadek poniżej 1,6250.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA
FX)