Ostatecznie na finiszu indeks DJ IA tracił 0,07 proc. S&P500 zyskiwał 0,12 proc. zaś Nasdaq spadał o 0,03 proc.
Przed sesją zwyżkowały notowania kontraktów terminowych na indeksy. Ich aprecjację wspierały zarówno „doskonałe” wyniki banku JPMorgan oraz dane z rynku pracy. W minionym tygodniu liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych spadła do 429 tys. i była niższa niż oczekiwali analitycy. Pozytywnie zaskoczył też wzrost produkcji przemysłowej w czerwcu, bo zamiast spadku odnotowano dodatnią zmianę. Warto jednak nadmienić, że był to symboliczny wzrost o zaledwie 0,1 proc.
Zniżkę większą od szacunków odnotował New York Empire State Index, dający pogląd na panującą koniunkturę w regionie Nowego Jorku. To w dużej mierze właśnie on doprowadził do spadków na otwarciu sesji na Wall Street.
Złe nastroje pogłębił odczyt indeksu Fed Filadelfia, obrazujący aktywność wytwórczą w tym regionie. Zamiast spodziewanego wzrostu w lipcu z 8 do 10 pkt., spadł aż do 5,1 proc. To najniższy jego poziom od sierpnia 2009 r.
Wpływ na decyzje podejmowane przez inwestorów miało także uchwalenie przez Kongres ustawy o daleko idącej reformie finansowej zaostrzającej zasady działania instytucji finansowych i zwiększającej państwową kontrolę.
Walory banków w dół ciągnęły zniżkujące papiery JPMorgan, chociaż instytucja
zaprezentowała wyniki lepsze od oczekiwań analityków. Mocno spadał też kurs
papierów Citigroup oraz Bank of America. Oba wymienione banki w piątek „pochwalą
się” swoimi dokonaniami w drugim kwartale.