W środowym handlu na giełdzie nowojorskiej kupujący drugi dzień z rzędu próbują odrabiać straty z ostatniej, największej od czterech lat, przeceny. Po godzinie handlu S&P500 oraz Dow Jones rosną po 1,9 proc., a Nasdaq zyskuje 2,0 proc. Inwestorzy pozostają jednak ostrożni, a to dlatego że podobna próba odbicia skończyła się wczoraj niepowodzeniem. Wypracowane w ciągu sesji niemal 3-procentowe zyski indeksu S&P500 zamieniły się w straty w ostatniej godzinie handlu.
- Zważywszy na ogromną zmienność, nie można oczekiwać, że rynek zamknie się w taki sam sposób, jak się otworzył – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Jasper Lawler, analityk biura maklerskiego CMC Markets.
Nerwy ukoić zdołali inwestorzy europejscy. Po wczorajszym odbiciu frankfurcki DAX koryguje się o 0,2 proc., a paryski CAC40 spada o 1,0 proc. Nastroje za oceanem wspierają tymczasem dobre dane z gospodarki amerykańskiej. Zamówienia na dobra trwałego użytku niespodziewanie wzrosły w lipcu o 2 proc. w porównaniu z czerwcem, co oznaczało ich największy wzrost od roku. Mimo dobrych danych inwestorzy pozostają przy obniżonych ocenach ryzyka wrześniowej podwyżki stóp procentowych Fedu. Za sprawą ostatnich niepokojów o kondycję gospodarki chińskiej spadło ono do około jednej czwartej.
