Austriacka spółka dobrze zadebiutowała na polskim parkiecie. Ale IPO nie było szczytem profesjonalizmu.
Na wiedeńskim debiucie Warimpeksu, austriackiego właściciela sieci hoteli, inwestorzy mogli zarobić więcej niż na warszawskim. W piątek spółka zadebiutowała kursem 13 EUR (42,83 zł), o 18,2 proc. wyższym od ceny emisyjnej. Wczoraj w Warszawie kurs wyniósł 59 zł, czyli 11,42 proc. powyżej kursu odniesienia.
— Mieliśmy opóźnienie wobec Wiednia, ale to bardzo dobry debiut, biorąc pod uwagę cenę emisyjną — ocenia Zbigniew Bętlewski, analityk Amerbrokers.
Łyżka dziegciu się jednak należy. Według niego, nie zadbano o polskich inwestorów.
— Prospekt dostępny był tylko w wersji angielskiej, a polskie streszczenie miało raptem 12 stron. Poza tym nieznana była wielkość transz, a zapisy na akcje dla Polaków zamknęły się wcześniej (trwały od 15 do 22 stycznia, w Austrii od 12 do 23). W przyszłości zagraniczne spółki powinny bardziej się postarać — ocenia analityk.
Dodaje, że Warimpex ma niezłe perspektywy, bo deweloperzy są na topie.
Z oferty spółka uzyskała 60 mln EUR. Przeznaczy je głównie na 10 projektów hoteli, z których 80 proc. powstanie w Polsce. Na zamknięciu poniedziałkowej sesji za akcje Warimpeksu płacono na warszawskim parkiecie 56 zł, o 5,76 proc. więcej wobec ceny otwarcia.