Warren Buffett kupowałby teraz polskie akcje

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2023-09-11 07:37

Od kilku tygodni kursy większości akcji na GPW spadają. Nie można tego odizolować od rynków światowych, ale niektóre wyceny to już okazja dla inwestorów długoterminowych.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak indeksy WIG20 i WIG mogą się zachowywać do końca 2023 r.
  • jakie ryzyka czają się na rynkach globalnych
  • co ciąży dwóm ważnym sektorom GPW
  • w czym trzeciemu pomogła obniżka stóp procentowych NBP
  • jakie trzy spółki z GPW są atrakcyjnie wycenione
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Indeksy warszawskiej giełdy spadają od lipca, przy czym najbardziej został przeceniony segment największych firm, mniej tych średnich, a najmniej ucierpiały te najmniejsze. Barometr szerokiego rynku, jakim jest, WIG spadł o 8 proc. Oczywiście w nim też najwięcej ważą największe spółki, z drugiej strony uwzględnia on też wypłacane przez spółki dywidendy.

- Obecnie nie widzę silnego katalizatora dla WIG-u, który jeszcze w 2023 r. mógłby ponownie podnieść go w okolice tegorocznych maksimów – mówi Eryk Szmyd, analityk XTB.

Szczyt na poziomie 72440 pkt ustanowiono 31 lipca.

Specjalista podkreśla, że trudno analizować sytuację na GPW w oderwaniu od sentymentu na rynku globalnym. W pierwszym półroczu 2023 r. nastąpił wzrost apetytu na ryzyko, co zawsze sprzyja warszawskiej giełdzie. W pewnym momencie zwyżki na Wall Street były jednak kontynuowane, ale zaczęło postępować rozczarowanie danymi makroekonomicznymi z Chin, co powinno być już sygnałem ostrzegawczym dla GPW. Nasz rozmówca zwraca przy tym uwagę, że spadki indeksu WIG20 z poziomu 2100 pkt wyraźnie już współgrają z ruchem indeksu Hang Seng z giełdy w Hongkongu. Wszelkie zapowiedzi stymulacji gospodarki przez chińskie władze pomagają tamtejszym giełdom na krótko, co świadczy, że są wykorzystywane do wychodzenia z tamtejszego rynku. Pogarsza to sentyment nie tylko do Chin, ale również rynków wschodzących jako takich, a do tych zalicza się Polska.

Awersji do ryzyka sprzyja też relacja zysków z amerykańskich funduszy dłużnych i Wall Street. Te pierwsze oferują już dwucyfrowe stopy zwrotu, a za ostatnie zwyżki amerykańskich indeksów tak naprawdę odpowiadała garstka spółek.

- Kiedy te kilka spółek zacznie spadać, to sytuacja amerykańskich indeksów będzie wyglądać dużo gorzej. A przecież Chiny chcą nałożyć sankcje na iPhone’y. Nawet abstrahując od geopolityki będzie to oznaczało spadek sprzedaży Apple’a. Nvidia całą produkcję ma ulokowaną na Tajwanie. W 2024 r. planowane są tam wybory prezydenckie. Jeśli ich wyniki nie spodobają się Pekinowi, może dojść do wzrostu napięcia. Czynniki sprzyjające awersji do ryzyka tlą się, a GPW generalnie zyskuje, gdy inwestorzy awersji do ryzyka nie mają i umacnia się złoty – dodaje Eryk Szmyd.

Złoty długoterminowo traci

Po decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) o cięciu stopy referencyjnej o 0,75 pkt proc. złoty akurat wyraźnie osłabił się do euro i amerykańskiego dolara, co może przełożyć się na inflację. Wysoka inflacja w Turcji czy Argentynie wywołała gigantyczny wzrost tamtejszych indeksów giełdowych. Na tle inflacji wyglądają one jednak dużo gorzej niż nominalnie.

- Nie można powiedzieć, że jedną decyzją NBP jest w stanie rozpędzić inflację. W skrajnym scenariuszu WIG20 może się jednak podnosić w wyniku inflacji. Nie jest to jednak scenariusz, którego powinniśmy sobie życzyć i miejmy nadzieję, że nigdy się nie wydarzy – zaznacza Eryk Szmyd.

W scenariuszu bazowym zakłada, że jeśli sytuacja ekonomiczna na świecie nie ulegnie drastycznej zmianie, to WIG20 powinien oscylować w przedziale 1900-2000 pkt.

Lekkie osłabienie złotego uważa za korzystne dla eksporterów, w tym spółek z branży gier.

- Polska jest liderem jeśli chodzi o liczbę spółek gamingowych na giełdzie. Spółki te ponoszą koszty w złotych, a sprzedają swoje produkty poza Polską. Zresztą złoty traci od wielu lat i nie wykluczam, że za 2-3 lata amerykański dolar będzie po 6 zł – prognozuje Eryk Szmyd.

Analityk XTB nie dostrzega przy tym dużego znaczenia dla GPW wyborów do Sejmu i Senatu zaplanowanych na 15 października 2023 r. Uważa jednak, że zwycięstwo obecnej opozycji byłoby pewną niespodzianką dla rynku i w związku z tym giełda mogłaby na nie jakoś zareagować.

Ze względu na wagę sektora bankowego i energetycznego za istotne dla GPW uważa to, czy przedłużone zostaną wakacje kredytowe dla części klientów banków oraz czy i kiedy powstanie Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). To twór, do którego mają zostać wydzielone aktywa węglowe spółek energetycznych. W czwartek, 7 września, ustawę w sprawie gwarancji dla NABE głosami opozycji utrącono w Senacie.

- Nawet jeśli NABE ostatecznie okaże się pozytywne dla giełdy, to rynek nie lubi niepewności – mówi Eryk Szmyd.

Nieefektywność rynku

Według Eryka Szmyda trudno powiedzieć, czy w obecnej sytuacji atrakcyjniejsze są większe, czy mniejsze spółki. Na GPW kręci się bowiem stosunkowo mało kapitału, co powoduje, że wiele wycen jest nieefektywnych.

- Gdyby Wielton był notowany w Stanach Zjednoczonych, to biorąc pod uwagę jego udział w globalnym rynku naczep byłby wyceniany dużo wyżej – nie ma wątpliwości analityk XTB.

Za atrakcyjnie wycenione uważa także Assceo Poland i Orlen.

- Duży udział w akcjonariacie Orlenu ma skarb państwa, ale mimo to wycena Orlenu jest kontrowersyjna. Marże koncernu wyglądają bardzo dobrze na tle amerykańskich spółek z branży paliwowej. Pytanie tylko kiedy na rynek wejdzie kapitał, który to doceni – mówi Eryk Szmyd.

Według naszego rozmówcy inwestorzy długoterminowi mogą korzystać na tego typu anomaliach.

- Nieefektywność wycen stwarza pewnego rodzaju okazję dla inwestorów długoterminowych. Kiedyś kapitał napłynie i wyrówna te anomalie. Gdyby Warren Buffett urodził się w Polsce nie szukałby okazji za granicą, tylko inwestował w Polskie firmy – uważa Eryk Szmyd.