Warszawski parkiet skusił

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2008-09-30 00:00

Nie bardzo wiadomo, po co Węgrzy wchodzą na polski parkiet. Może chcą zachęcić PKO BO do czardasza?

Do obrotu na GPW może trafić 20 proc. akcji banku OTP

Nie bardzo wiadomo, po co Węgrzy wchodzą na polski parkiet. Może chcą zachęcić PKO BO do czardasza?

Roadshow dla inwestorów do końca października, a potem debiut, jeszcze w tym roku. Na GPW trafić może do 20 proc. akcji największego węgierskiego banku OTP. Kiedy wczoraj jego szef Sandor Csanyi zapowiadał debiut, w sali notowań na monitorach dominował kolor czerwony, po tym jak posoką spłynęły właśnie kursy sektora bankowego.

— W obecnej kryzysowej sytuacji na rynkach możemy o sobie powiedzieć, że OTP jest mocnym bankiem o dobrym standingu finansowym. Jesteśmy jednym z najmocniejszych banków w regionie — zachwala prezes Csanyi.

Na GPW wybiera się dlatego, że nasza giełda jest z kolei jednym z największych graczy w swojej lidze regionalnej. A poza tym:

— Warszawski parkiet jest bardziej płynny niż budapeszteński — argumentuje Sandor Csanyi.

Gratka dla funduszy

Wszystko jasne? Otóż nie bardzo. Analitycy mają problem z wyjaśnieniem, po co OTP równoległe notowania.

— Nie znajduję argumentów — mówi Marta Czajkowska, analityk KBC Securities, która analizuje polski i węgierski rynek bankowy.

Przykłady dual listingu w wykonaniu innych spółek nie są zachęcające. Debiut Węgrów stanowić może jednak wartość dodaną dla inwestorów.

— To jest duża spółka, mogą nią być zainteresowane fundusze emerytalne — twierdzi Marta Czajkowska.

Do korzyści można dodać dostęp do polskiego rynku papierów dłużnych, z którego OTP mógłby skorzystać. Tak naprawdę wejście na GPW może mieć też inne cele.

— OTP daje sygnał, że interesuje się polskim rynkiem być może również w kontekście ewentualnej fuzji czy nawiązania współpracy z PKO BP —mówi Marcin Jabłczyński, z DB Securities, który analizuje węgierski rynek.

Długofalowy plan

Decyzja o dual listingu jest, jego zdaniem, częścią długofalowej strategii. OTP jest mocnym bankiem, który rozwija się w naszym regionie. Ponieważ sytuacja na rynkach dramatycznie się zmienia, Węgrzy zaczynają szukać możliwości taniego finansowania ekspansji.

— OTP dobrze stoi finansowo. Zdaje on sobie jednak sprawę, że w pewnym momencie jego możliwości rozwoju skończą się, a bank może stać się obiektem przejęcia. Alians z PKO BP, który znajduje się w podobnej sytuacji, mógłby oba banki wzmocnić — uważa Marcin Jabłczyński.

Piłka jest po polskiej stronie.

— Dopóki skarb kontroluje PKO BP, zarządowi OTP trudno będzie przekonać akcjonariuszy do bliższej współpracy —zaznacza Marcin Jabłczyński.

Sam prezes Sandor Csanyi przyznał wczoraj, że interesuje go współpraca z PKO BP, choć nie chciał powiedzieć, jaki kształt mogłaby ona przyjąć.

— Rozmowy są jeszcze na wstępnym etapie — mówi Laszlo Urban, wiceprezes OTP.