Pierwszy majowy tydzień na giełdach światowych trwał dłużej niż w Polsce. W poniedziałek 3 maja pokaźne zwyżki za oceanem rozbudziły nadzieje na zniwelowanie strat z poprzedniego tygodnia. Niestety, pobudziły tylko podaż i giełdy światowe kończyły tydzień w minorowych nastrojach.
Jeszcze tylko piątkowy raport o nowych miejscach pracy w USA może zmobilizować do większych zakupów, ale nie sądzę, aby impuls był długotrwały. Poza tym ewentualnie dobre dane mogą zostać zinterpretowane jako czynnik przyspieszający podwyżki stóp za oceanem. Już od kilku tygodni inwestorzy ignorują dobre wiadomości makro i ze spółek. Korekta spadkowa lub stabilizacja cen więc potrwa.
Na tle rynków rozwiniętych słabo spisują się ostatnio indeksy środkowej Europy. W Rosji zapachniało krachem. Odwrót inwestorów od tych rynków dał się odczuć również na naszym. Co gorsza, akcje firm średnich i małych, zwykle bardziej odporne na dekoniunkturę, tym razem również doznały przeceny. Źle to rokuje. W drugim majowym tygodniu warszawska giełda będzie czekała na głosowanie nad wotum zaufania dla gabinetu Marka Belki i obserwowała światowe, a zwłaszcza amerykańskie parkiety. W obu przypadkach najbardziej prawdopodobny jest scenariusz negatywny dla akcji. Nowy rząd albo nie uzyska wotum zaufania, albo zdobędzie je kosztem rozmiękczenia reform — nie wiadomo, co gorsze. Natomiast spadek amerykańskiego indeksu S&P 500 poniżej 1090 pkt zapowiada trwalsze pogorszenie nastrojów na światowych giełdach.
Nie przewiduję wzrostów na GPW w nadchodzącym tygodniu, spodziewam się raczej kontynuacji spadków. Dlatego obecnie wśród największych i najbardziej płynnych spółek nie ma godnych uwagi i ewentualnego zakupu. Statystyka jest nieubłagana: na spadkowym rynku 90 proc. akcji traci na wartości (a właśnie wkraczamy w kilkumiesięczną korektę spadkową). Warto natomiast obserwować PKN Orlen, któremu będą sprzyjać podwyżki cen ropy na światowych giełdach. Ciekawe wnioski może przynieść też obserwacja stosunkowo mocno już przecenionego KGHM (wzrost cen miedzi i dolara). Zdecydowanie natomiast unikałbym spółek z sektora IT (ze względu na dużą wrażliwość na koniunkturę giełdową), a zwłaszcza Prokomu, którego kurs wykonuje coś podobnego do samolotowej ewolucji zwanej korkociągiem.