Warszawskie wysokościowce

Emil Górecki
opublikowano: 2007-06-29 00:00

1

Żelbet zwieńczony blankami

PAST-a

Przypominająca wieżę obronną konstrukcja przy ul. Zielnej 39 — pierwszy wieżowiec w Warszawie. Budynek szwedzkiego Towarzystwa Telefonów Cedergren, powstał w latach 1906-08 według projektu Bronisława Brochwicz-Rogóyskiego. Ośmiokondygnacyjna, 51-metrowa wieża na czterokondygnacyjnej podstawie była najwyższym budynkiem cesarstwa rosyjskiego i prawdopodobnie najwyższą budowlą świecką w Europie. Jako jedną z pierwszych konstrukcji na kontynencie wykonano ją z żelbetu. Nazwę zawdzięcza Polskiej Akcyjnej Spółce Telegraficznej, która przejęła budynek w 1922 r.

W czasie wojny PAST-ę poważnie zniszczono. Odbudowano ją ze sporymi zmianami. Wieży nie wieńczą już blanki, a gmach podzielono na 11 pięter —ostatnie to przeszklony taras widokowy. Od 2003 r. na dachu widnieje kotwica — znak Polski Walczącej, upamiętniająca zacięte walki o budynek w powstaniu warszawskim.

2

Lokum Przezorności

Prudential

W 1934 r. budynek przy placu Napoleona stał się najwyższym w stolicy. Warszawska siedziba brytyjskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Prudential (Przezorność) miała być pierwszym z kilku wielkomiejskich punktowców. Powstała w trzy lata. Liczyła 19 kondygnacji (dwie podziemne) i 66 m wysokości. Była ponoć widoczna z odległości 20 km. Zaprojektował ją —w stylu art deco — Marcin Weinfeld; stalowa konstrukcja spawana na żelbetowych fundamentach to dzieło Stefana Bryły i Wenczesława Poniża. Do budowy użyto 1,5 tys. ton stali. Z zewnątrz budynek był obłożony piaskowcem, a na dole — szlifowanym na wysoki połysk granitem.

Prócz pomieszczeń biurowych ubezpieczalni, powyżej siódmego piętra znajdowały się luksusowe mieszkania, każde o powierzchni kondygnacji. Apartament na przedostatnim piętrze miał — dodatkowo — duży taras. W 1937 r. na dachu drapacza chmur ustawiono maszt eksperymentalnej stacji telewizyjnej.

Wizerunek zniszczonego podczas walk Prudentialu to najpopularniejszy motyw powojennych plakatów. W czasie powstania trafił w niego dwutonowy pocisk, co poważnie zniszczyło konstrukcję i wypaliło wnętrza budynku.

Weinfeld przeżył wojnę — i to uchroniło

Prudential przed rozbiórką. Przebudowany

przez niego w 1954 r., w stylu socrealistycznym, stał się hotelem.

Trwa generalny remont Prudentialu. Ma wrócić do przedwojennej formy — i w wyglądzie zewnętrznym, i w układzie wnętrz, a także ich przeznaczeniu. To budzi kontrowersje, bo powojennej przebudowy dokonał przecież sam architekt...

3

Ściana płaczu

Budynek BGK

Siedziba Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) przy Alejach Jerozolimskich, zbudowana w latach 1928-31. Zdaniem historyków sztuki, wybitny przykład modernizmu z elementami art deco. Mimo to jego architekta, Rudolfa Świerczyńskiego, wielokrotnie krytykowano za ponury, ciemny, przytłaczający budynek, zamykający perspektywę Nowego Światu i nazywany ścianą płaczu.

W 1935 r. uznano, że to za mała siedziba dla dużej instytucji. Rozpisano konkurs na rozbudowę. Przystąpił do niego także Świerczyński. Zaproponował przedłużenie fasady — na skrzyżowaniu Alej z ul. Bracką: nowoczesną, okrągłą wieżą, a dalej, wzdłuż Brackiej, dostawienie budynku mieszkalnego dla ludzi wolnych zawodów, co zaznaczono w warunkach konkursu. Wieża miała mieć jakieś 70 m i 18 kondygnacji. Wykończona jasnym piaskowcem, ciągle oblana słońcem, stanowiłaby kontrapunkt dla ponurego gmachu.

W projekcie na ten sam konkurs wysokościowiec zaplanował także inny świetny architekt międzywojnia, Bohdan Pniewski. Jego wieża miała mniej odważną formę, ale ten projekt także przepadł. Jury oceniło oba pomysły jako nowatorskie, ale nazbyt śmiałe.

Obawiano się wprowadzenia do ładu Alej Jerozolimskich gmachu dominującego nad otoczeniem i kontrastującego z istniejącą częścią budowli. Ostatecznie fasadę BGK po prostu przedłużono, ale dopiero po wojnie.

4

Plany przez wojnę zniweczone

Polskie Radio

W marcu 1938 r. Polskie Radio liczyło już 888 pracowników, w tym 577 zatrudnionych w Warszawie. Rok wcześniej rozpisano konkurs na nową siedzibę radia — a także telewizji —na hektarowej działce u zbiegu ulic Puławskiej i Batorego.

Warunkiem konkursu było wkomponowanie budynku w tkankę planowanej dzielnicy Marszałka Piłsudskiego (w miejscu dzisiejszego Pola Mokotowskiego).

Kryteria stawiały projektantom wysokie wymagania. Wynikało to z przeznaczenia budynku. Sale musiały być obszerne i dźwiękoszczelne, a projekt powinien uwzględniać przyszłą rozbudowę — powstanie telewizji. Zakładano też, że w kompleksie powstanie również 70-metrowa wieża.

Do realizacji skierowano projekt autorstwa Bohdana Pniewskiego. W marcu 1939 r. rozpoczęły się wykopy pod fundamenty. Budynek miał być gotowy trzy lata później — te plany zniweczyła wojna.

5

Łuski łapiące światło

Ministerstwo Komunikacji

Konkurs na rozbudowę gmachu przy ul. Chałubińskiego rozpisano jesienią 1934 r. W styczniu 1935 r. wybrano koncepcję Rudolfa Świerczyńskiego, łączącą monumentalność kompozycji z prostotą i lekkością. Jury uznało, że harmonizuje z istniejącym budynkiem, a jego elegancka, ponad stumetrowa wieża urozmaica ciągłość ulicy. Północna ściana wysokościowca pozbawiona była okien. W obawie, że będzie przytłaczać, projekt zakładał pokrycie jej kamiennymi płytami, odchylonymi skośnie od ściany — niczym łuskami łapiącymi światło. Na szczycie wieży widniał dekoracyjny element symbolizujący Rzeczpospolitą. Budowę planowano na lata 1940-45. W okrojonym kształcie budynek powstał po wojnie.

6

Konkurs dla wybranych

Świątynia Opatrzności Bożej

Ten gmach miał być punktem kulminacyjnym dzielnicy Marszałka Józefa Piłsudskiego. Dla ówczesnych stanowił raczej spełnienie narodowego ślubu niż wotywną świątynię. Gdyby powstał, zajmowałby miejsce dzisiejszej Biblioteki Narodowej przy Polu Mokotowskim. Dwukrotnie zwyciężały w konkursie projekty Bohdana Pniewskiego. Dlaczego? Pierwszy raz architekt wygrał w 1930 r., ale jego idea zdezaktualizowała się, bo zrodził się pomysł dzielnicy Marszałka. Władze miasta uznały, że konkurs trzeba powtórzyć. W 1931 r. stanęło do niego kilkudziesięciu projektantów. Pod naciskiem episkopatu zamknięto jednak drogę architektom pochodzenia żydowskiego, w ogóle zresztą niekatolikom. Co ciekawe, niemal każda ze zgłoszonych propozycji zakładała wysokościową bryłę budynku. Wygrał projekt — rozwinięcie wcześniejszej koncepcji. Wieża świątyni miała liczyć 120 m, byłaby najwyższym budynkiem w mieście. Przez siedem lat projekt dopracowywano. Do realizacji nie doszło — zaczęto wytyczać jedynie oś przyszłej dzielnicy.

Konsultacja: Jarosław Trybuś, historyk sztuki