Nowa struktura biznesowa i oferta polis dla kierowców to metoda ubezpieczyciela na wyprzedzenie konkurentów.
Z roku na rok było bliżej do detronizacji Warty z pozycji drugiego ubezpieczyciela dla kierowców. Jeszcze w 2003 r. kontrolowała 10,91 proc., a dziś ledwie 8,96. Trzecia: Ergo Hestia z kilku procent zmniejszyła dystans do 1,8 proc. i coraz odważniej zerkała na drugi stopień podium. Warta nie zamierza jednak ustąpić pola rywalom.
— Celem na ten rok jest zahamowanie spadku. To oznacza, że musimy zwiększyć przypis przynajmniej o 10 proc. Chcemy też, by udział w rynku AC był znacząco większy niż w OC, tak jak kilka lat temu — podkreśla Krzysztof Kudelski, prezes Warty.
Towarzystwo przygotowało nową ofertę polis. W casco są cztery pakiety: od minicasco (taniej polisy, która obejmuje kradzież lub całkowite szkody, a nie np. małe stłuczki) po komfort (bez wyłączeń). Jedna stłuczka gratis — tak działa z kolei Joker, oferta dla lojalnych klientów. Szkoda raz na dwa lata nie spowoduje utraty zniżek.
— Po modyfikacji ubezpieczenia mieszkań sprzedaż wzrosła o 20-25 proc. Liczymy, że teraz będzie podobnie — mówi Ned Radikov, wiceprezes Warty.
By efektywniej sprzedawać, ubezpieczyciel przebudował też wewnętrzną strukturę, wyodrębniając dwa kanały: bancassurance i ubezpieczeniowy. Pod pierwszy podlega sprzedaż polis w Kredyt Banku i przez wyłącznych agentów. Pod drugi multiagencje, sprzedaż ubezpieczeń korporacyjnych i współpraca z partnerami, np. dilerami samochodowymi.