Warto odwołać się od decyzji urzędu

Dorota Zawiślińska
06-06-2018, 22:00

Rozwiązanie umowy o dofinansowanie to często pochopne i błędne postanowienie urzędnika. Warto zawalczyć o zwrot grantu i utraconych korzyści

Instytucje publiczne powinny przyznawać firmom unijne wsparcie na przejrzystych zasadach. Jasne powinny być też reguły dalszych etapów i związanych z nimi decyzji, w tym m.in. rozwiązań umów o dofinansowanie. Tymczasem praktyka często wygląda inaczej. Dyrektorzy i menedżerowie z podmiotów publicznych pochopnie składają przedsiębiorcom oświadczenia o rozwiązaniu umów o dotowanie projektów i zbyt pośpiesznie żądają zwrotu już wypłaconych pieniędzy.

BRAKUJE KONKRETÓW:
Zobacz więcej

BRAKUJE KONKRETÓW:

Krzysztof Brysiewicz, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, podkreśla, że za oświadczeniami o rozwiązaniu umów o dofinansowanie stoi zazwyczaj coś więcej niż tylko zwykłe zaniedbanie firmy. Często przyczyny tych decyzji są niejasne. Fot. Marek Wiśniewski

Krzysztof Brysiewicz, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, przywołuje głośną w ostatnich tygodniach sprawę Polskiej Fundacji Narodowej (PFN), która zerwała współpracę przy projekcie Polska 100 z żeglarzem Mateuszem Kusznierewiczem. Odmówiła ona Fundacji Navigare, związanej z dwukrotnym medalistą olimpijskim, dalszego finansowania przedsięwzięcia z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Z pieniędzy PFN miały być finansowane: załoga, rejs dookoła świata i start w prestiżowych regatach.

— Zastanawiające jest dość lakoniczne, jak na okoliczności i medialność sprawy, oświadczenie Polskiej Fundacji Narodowej o przyczynach rozwiązania umowy z Fundacją Navigare. Powodem odmowy udzielenia dalszego wsparcia są utrata zaufania do wspomnianego podmiotu i nieprawidłowości w rozliczaniu wydatków. Oświadczenie państwowej instytucji jest dość enigmatyczne i budzi wątpliwości — ocenia Krzysztof Brysiewicz.

Gorzkie zwycięstwo

Jak dodaje, ogólnikowo ujęta w stanowisku PFN „utrata zaufania” nie funkcjonuje w obrocie gospodarczym jako uzasadnienie nierealizowania umowy.

— Cała sprawa zakończy się najpewniej procesami, które po latach przyniosą gorzkie zwycięstwo jednej ze stron. Na całej sytuacji na pewno ucierpi najbardziej sam projekt i pośrednio cel publiczny — zaznacza Krzysztof Brysiewicz.

Zauważa, że za oświadczeniami o rozwiązaniu umów o dofinansowanie stoi

zazwyczaj coś więcej niż tylko zwykłe zaniedbanie firmy. Nierzadko zdarza się, że instytucja zarządzająca funduszami unijnymi odbiera przedsiębiorcy dotację z przyczyn co najmniej niejasnych.

— Jaki może być powód cofnięcia firmie grantu? Na przykład realizowanie przedsięwzięcia niezgodnie z harmonogramem. Tymczasem przedsiębiorca niejednokrotnie aktualizuje go aneksem do umowy o dofinansowanie projektu, jednak podmiot publiczny próbuje zabiegiem prawniczym podważyć ważność załącznika — przekonuje Krzysztof Brysiewicz.

Jego zdaniem, instytucje publiczne w wielu przypadkach podejmują takie decyzje zbyt pochopnie.

— W sektorze publicznym dość popularnym straszakiem paraliżującym niekiedy decyzyjność urzędników jest mityczna dyscyplina finansów publicznych, a ostatnio również Kodeks karny. Dlatego wolą oni podpisać się pod decyzją o zwrocie pieniędzy lub oświadczeniem o rozwiązaniu umowy. Wychodzą z założenia, że jest to dla nich bezpieczniejsza opcja, bo problemem zajmie się odpowiedni sąd. Takie myślenie jest jednak błędne. Efektem pochopnych i nieuzasadnionych decyzji mogą być negatywne konsekwencje dla urzędnika, który przegra sprawę — tłumaczy radca prawny.

Warto podkreślić, że najbardziej zdeterminowani przedstawiciele biznesu dochodzą swoich roszczeń po wielu latach. Na zakończenie procesu sądowego instytucje publiczne mogą być zmuszone do zwrotu przedsiębiorcom nie tylko kwoty dotacji, ale również odsetek i utraconych korzyści.

— Bezpieczeństwo sygnatariuszy lakonicznych oświadczeń i decyzji, których jedynym uzasadnieniem jest potrzeba ochrony pieniędzy publicznych, może okazać się pozorne — mówi Krzysztof Brysiewicz.

Determinacji nie zabrakło firmie GMP z Radomska, działającej w sektorze metali ciężkich. Łódzkie Centrum Obsługi Przedsiębiorcy (COP) odmówiło jej wypłaty dotacji w wysokości ok. 1,1 mln zł, bo — według instytucji — projekt nie spełniał niektórych wymaganych wskaźników. Po ośmiu latach sporu z COP firma uzyskała nie tylko grant, ale również odsetki w tej samej wysokości.

System kontroli

Marzena Chmielewska, dyrektor departamentu funduszy europejskich Konfederacji Lewiatan, zwraca uwagę na system weryfikacji projektów z dofinansowaniem unijnym.

— Kontrolerzy pochodzą z różnych instytucji, w tym także z Komisji Europejskiej. Ich decyzje nie zawsze są zrozumiałe dla osób udzielających wsparcia. W efekcie zasady rozliczania dofinansowania nie są ani jasne, ani przejrzyste również dla urzędników. To natomiast wzmacnia — poniekąd słuszne — przekonanie, zarówno beneficjentów, jak i instytucji rozdzielających dotacje, że łatwo jest popełnić błąd i źle wydać pieniądze. Stąd prosta droga do podejmowania nadmiernie restrykcyjnych decyzji o zwrocie funduszy, które mają zabezpieczyć interesy instytucji publicznej, a na których ostatecznie tracą wszystkie zainteresowane strony — podkreśla Marzena Chmielewska.

Z jej obserwacji wynika, że podmioty sprawnie kontraktujące i rozliczające pieniądze unijne, przeznaczone szczególnie na realizację trudnych projektów, najczęściej zatrudniają fachowców, którzy nie boją się podejmowania samodzielnie decyzji i związanego z tym ryzyka.

— Pomagają przedsiębiorcom w wyjaśnianiu trudnych kwestii, szukają sposobów ratowania zagrożonych pieniędzy. Grają z przedsiębiorcą w jednej drużynie — podkreśla ekspert Konfederacji Lewiatan.© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Warto odwołać się od decyzji urzędu