Warto przeliczyć PIT

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-03-06 07:49

Lepiej, aby inwestor na własną rękę przeliczył wartość daniny od zysków giełdowych. Tylko w ten sposób uzyska pewność, że nie nadpłaci podatku.

„Mam dwa razy za duży podatek. Totalne bzdury!” „Liczba kupionych akcji jest różna od liczby sprzedanych, pomimo że pozbyłem się wszystkich” „Rozbieżności między moimi wyliczeniami a domu maklerskiego są spore” — to tylko niektóre wpisy zdenerwowanych inwestorów na forach internetowych. W internecie zrobił się ruch, bo niektórzy przecierają oczy ze zdumienia, jak na formularzach PIT-8C (to wyliczone przychody i koszty, które brokerzy wysyłają do końca lutego) widzą o wiele większy podatek do zapłaty, niż się spodziewali. Ich zdziwienie mogło być uzasadnione, gdyż — jak zapewniają — skrupulatnie prowadzili rejestry transakcji. Czy zatem każdy musi na własną rękę przeliczać wartość daniny od zysków giełdowych, aby nie przepłacić? Niestety, wszystko na to wskazuje.

Nie wierz maklerom

O tym, że wielu inwestorów nie zastanawia się nad kwotą podatku wpisaną do formularza przez brokera, przekonany jest Konrad Smok, specjalista ds. interwencji i analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).

— Warto przeanalizować wyliczenia maklerów, aby nie nadpłacić podatku. Czasem w grę wchodzą duże sumy — mówi Konrad Smok.

Oprogramowanie komputerowe i ludzie zawodzą. A oba te czynniki uczestniczą przecież w sporządzaniu deklaracji podatkowych. Dlatego pewność, że podatek wyliczono poprawnie, można mieć jedynie po samodzielnym przeliczeniu skutków podatkowych przeprowadzonych transakcji. O ile przy kilku transakcjach w roku nie będzie to problemem, o tyle przy kilkuset — już tak. Prawie wszystkie domy maklerskie udostępniają jednak historię transakcji. Niektóre dołączają wyliczony na nich podatek. Czasami trzeba za to zapłacić.

Dużo PIT-ów do weryfikacji

Rodzimi brokerzy obsługują milion rachunków. Wysłali więc równie dużo PIT-ów. Z nieoficjalnych rozmów z maklerami wynika, że wątpliwości pojawią się w kilkudziesięciu tysiącach deklaracji. Wiele z nich, podobnie jak rok temu, okaże się zapewne nieuzasadnionych. Brokerzy zwracają uwagę, że inwestorzy, szczególnie młodsi stażem, nie wiedzą o tzw. zasadzie FIFO. Stanowi ona, że papiery sprzedawane są w kolejności nabycia.

— Inwestorzy mają dużo wątpliwości, jeśli chodzi o rozliczanie praw poboru — dodaje Michał Wojciechowski, doradca zarządu DM BOŚ.

Niezrealizowane prawa poboru, mimo że są realną stratą, nie są nią w sensie podatkowym. Prawo poboru akcjonariusz dostaje za darmo. Jeśli je sprzedał w zeszłym roku, a zostawił sobie „stare” akcje, jego zyskiem było 100 proc. wartości transakcji sprzedaży. Oczywiście mógł sprzedać papiery i od razu je odkupić, realizując stratę podatkową (wycena rynkowa akcji z reguły znacznie spada po odjęciu praw poboru). Dużo problemów sprawia też rozliczenie fuzji z wymianą walorów. W zeszłym roku dotyczyło to np. akcjonariuszy Spinu, który połączył się z ABG. Dostali oni papiery nowej firmy — ABG Spin. Podatkowo otrzymali je po wartości nominalnej, choć w rzeczywistości odbyło się to na zasadach rynkowych.

— Jeśli sprzedali akcje, broker wyliczył olbrzymi podatek. Można jedynie wnioskować o korektę w urzędzie skarbowym — mówi Konrad Smok z SII.

Uwaga na nowe emisje

Brokerzy nie kryją, że błędy z wyliczeniem podatku inwestorów zdarzają się też po ich stronie. Tłumaczą się zawiłością procesu obliczania podatku giełdowego. Najczęściej do zawyżenia zysku inwestora dochodzi przy przenoszeniu portfela z jednego biura do drugiego w trakcie roku podatkowego. Czasami broker przekazujący papiery źle wylicza koszty ich zakupu lub nie zaznaczy, że są one zwolnione z podatku (jeśli były kupione przed 2004 r.). Mogą zdarzyć się też błędy w przeliczaniu splitów akcji i praw poboru użytych na zakup praw do akcji (tzw. PDA). A warto zauważyć, że w ubiegłym roku na nowe emisje akcji z prawem poboru zdecydowało się wiele spó-łek giełdowych.

Sprawdź, co możesz dodatkowo odliczyć

Zgodnie z prawem od podatku giełdowego wyliczonego przez brokera można samemu odliczyć koszty bezpośrednio związane z inwestowaniem na GPW. Poszczególne urzędy skarbowe różnie interpretują, co należy do tej kategorii wydatków. Znaczenie ma również skuteczność przekonywania urzędników przez inwestora. Uznaniowość urzędników i często konieczność osobistego składania wyjaśnień zniechęca podatników do dokonywania dodatkowych odliczeń. A można dzięki nim sporo zaoszczędzić. Od dochodu z giełdy warto bez większych problemów odjąć kursy zawodowe (np. z zakresu analizy technicznej czy strategii inwestycyjnych), prenumeratę pisma branżowego (np. „Pulsu Biznesu”) czy odsetki od kredytów na zakup akcji. Niektóre urzędy skarbowe uznają także koszty rozmów z biurem maklerskim (trzeba załączyć rejestr rozmów) czy dojazdu do siedziby brokera (również trzeba to udowodnić).

Co zrobić, jeśli broker się pomyli?

Jeśli inwestor uważa, że broker źle wyliczył kwotę podatku giełdowego, powinien skontaktować się z przedstawicielem domu maklerskiego. Najlepiej telefonicznie, gdyż wtedy od razu może porozmawiać z osobą odpowiedzialną za poprawność wysłanych PIT-ów. Jeśli jej wyjaśnienia nie rozwieją wątpliwości, należy poprosić o szczegółowe zestawienie dokonanych transakcji wraz z ich skutkiem podatkowym (czasami to kosztuje). Jeśli inwestor uważa, że jest błąd, powinien złożyć pisemną reklamację.

Uwaga! Dla popularnej usługi eMakler w mBanku (na koniec lutego korzystało z niej 89 tys. osób) adresatem reklamacji jest DI BRE Banku, który fizycznie prowadzi rachunki klientów internetowego banku z grupy BRE. Broker ten utworzył specjalny zespół pracowników, który do końca kwietnia będzie zajmował się błędami w PIT-ach. \

OKIEM EKSPERTA

Inwestorzy zapłacą więcej niż przed rokiem

Sądzę, że chodzi o kwotę większą niż w zeszłym roku. Jednak nie spodziewam się dużego wzrostu wartości wpłaconego podatku od zysków z giełdy. Wielu inwestorów zrealizowało w zeszłym roku zyski z lat poprzednich. Rok ogólnie okazał się również dobry dla graczy. Wielu z nich osiągnęło wysokie zyski także z zeszłorocznych inwestycji. Spadki indeksów pod koniec roku inwestorzy wykorzystali do wypracowania strat podatkowych. Mogą one zrównoważyć skutek hossy na rynku. Nikt jednak nie potrafi obecnie precyzyjnie określić, jaką wartość osiągnie podatek. Okaże się to dopiero po jego wpłynięciu na konta urzędów skarbowych i podliczeniu wyników przez Ministerstwo Finansów.

Robert Morawski, ekspert podatkowy CDM Pekao

Adrian Boczkowski, [email protected]