Warunki funkcjonowania branży wymagają poprawy

Jolanta Sierżan
19-11-2003, 00:00

Do integracji z UE pozostało pół roku, tymczasem warunki, w których działają polskie firmy TSL, znacznie odbiegają od panujących w krajach Piętnastki.

Praktycznie nie istnieje obszar działalności transportowo-logistycznej, w którym, według przedstawicieli branży, wszystko funkcjonowałoby jak należy. Ich zdaniem, do zmiany nadaje się zarówno system podatkowy, jak i przepisy regulujące działalność firm transportowo-logistycznych.

Obciążenia finansowe

Nie zmieniające się frachty skłaniają firmy do racjonalizacji i obniżania kosztów działalności. Tymczasem państwo narzuca im zdecydowanie kosztotwórcze przepisy.

— Firmy transportowe płacą cztery podatki od środka transportu. Są to: opłata drogowa — winieta za poruszanie się po drogach krajowych, podatek drogowy płacony w akcyzie za paliwa, podatek od środków transportu i zryczałtowana opłata pobierana za emisje spalin, co jest szczególnie nieuzasadnione w przypadku ciągników siodłowych spełniających normę EURO 3 oraz wykonujących transport międzynarodowy, czyli poruszających się po polskich drogach przez kilka dni w miesiącu — wylicza Ewa Rembikowska z firmy Martrans.

Pomimo ogromnych kwot pobieranych przez państwo w podatkach nie ma w Polsce ani dobrych dróg, ani sieci bezpiecznych parkingów, ani sprawnej policji pilnującej bezpieczeństwa kierowców i ładunków. W zamian za to państwo stworzyło najbardziej represyjną w Europie Inspekcję Transportu Drogowego, nakładającą kary, których wysokość nie ma żadnego uzasadnienia prawnego, za to może doprowadzić do upadku firmy.

Firmy transportowe borykają się z nieustannymi zatorami płatniczymi i mają problemy ze ściąganiem należności od niesolidnych klientów. Przepisy powinny zatem ułatwić ściąganie należności i eliminować powstawanie zatorów płatniczych, a jest wręcz przeciwnie — stają się one istotnym źródłem powstawania zatorów.

— Wydłużenie czasu zwrotu podatku VAT z 25 do 60 dni, zmiana zasady memoriałowej na zasadę kasową przy zwrocie tego podatku, przyjęcie zasady, że w przypadku korekty deklaracji VAT termin do zwrotu podatku liczony jest od daty przyjęcia korekty, a nie deklaracji pierwotnej, to czynniki obniżające płynność finansową firm — dodaje Ewa Rembikowska.

Utrudnienia w ruchu

Kolejnym absurdem jest zakaz poruszania się samochodów ciężarowych pod pretekstem zbyt wysokich temperatur, świąt itd.

W transporcie najważniejsza jest rytmiczność i terminowość. Nieterminowe podstawienie samochodu skutkuje nałożeniem na przewoźnika kary dochodzącej do 200 EUR za dzień i utratą wiarygodności. Tymczasem przymusowe postoje są spowodowane głównie przez służby graniczne i celne. Państwo wprowadza ustawę o czasie pracy kierowców, ale z drugiej strony zatrzymuje kierowcę po 30 godzin na granicy.

— Służby celne powinny pracować nie jak urzędy, ale 24 godziny na dobę. Zsumowanie czasu spędzonego na granicach, w urzędach celnych i na postojach wymuszonych zakazem ruchu daje w przypadku naszej firmy około 3 nieproduktywnych miesięcy — twierdzi Ewa Rembikowska.

Biurokracja

Kolejnym czynnikiem utrudniającym funkcjonowanie firm TSL jest biurokracja przyczyniająca się do zwiększania kosztów.

— System ubiegania się o licencje przewozowe, wymagający zdawania kolejnych egzaminów, za które trzeba płacić, a także sama procedura przyznawania licencji są skomplikowane. Uzyskanie każdej nowej licencji wymaga poniesienia nakładów i zabiera czas — podkreśla Michał Dziadczyk, prezes firmy Admira.

Tymczasem Katarzyna Nowakowska z firmy VOS Logistics Polska zwraca uwagę na korupcjogenny charakter jednego z zapisów w ustawie o transporcie drogowym.

— Większość kluczowych decyzji w branży mają podejmować urzędnicy państwowi. Poza tym ustawa jest dostosowana do sytuacji małych firm transportowych, bo np. nakłada na przewoźnika obowiązek zgłoszenia w ciągu 14 dni wszelkich zmian do licencji. Dla firmy posiadającej dwa samochody to żaden problem. Ale dla tej z flotą liczącą 200 aut stanowi to poważne utrudnienie — tłumaczy Katarzyna Nowakowska.

Wątpliwości budzi niezmiennie też artykuł 7 ustawy dotyczący obrotu licencjami przewozowymi.

— Z treści zapisu wynika, że obrót licencjami należy do zakresu działania administracji urzędów państwowych, bo licencja jest decyzją administracyjną. Tymczasem jak dowodzi praktyka, na rynku transportowym zrzeczenie się licencji przypomina obrót papierami wartościowymi na giełdzie. Czy w związku z tym nie należałoby tej kwestii uporządkować ustawowo — pyta Katarzyna Nowakowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jolanta Sierżan

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Warunki funkcjonowania branży wymagają poprawy