Wawel to jeden z długodystansowców na GPW. Od kilku lat notowania producenta m.in. cukierków „Michałki” znajdują się w trendzie wzrostowym. Tylko od początku lipca kapitalizacja spółki wzrosła o jedną piątą. Jeżeli kupujący utrzymają tempo, to wkrótce cena akcji przekroczy barierę 1000 zł. Na warszawskiej giełdzie czterocyfrową cenę akcji ma na razie tylko LPP.
Wawel systematycznie chwali się bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Analitycy prognozują, że nie inaczej będzie także z rezultatami za drugi kwartał.
— W II kwartale 2012 r. spółka zarobiła 8,6 mln zł. Oczekuję kilkunastoprocentowego wzrostu zysku do ponad 10 mln zł. Akcje Wawelu są notowane z premią w stosunku do innych podmiotów z branży, ale jest to uzasadnione. To najsilniejsza marka spośród notowanych na GPW producentów słodyczy — mówi Adam Kaptur z Millennium DM.
Giełdowi konkurenci to Mieszko i ZPC Otmuchów. Wawel chwali też Marcin Stebakow z DM BPS.
— Myślę, że wyniki za II kwartał będą dobre. Na poziomie przychodów nie oczekuję fajerwerków, ale spółce sprzyjają tańsze surowce. Zagrożeniem może być natomiast słaby złoty, który zniweluje część pozytywnego efektu. Jednak marże powinny być lepsze — podsumowuje Marcin Stebakow, analityk DM Banku BPS. Specjaliści z biur maklerskich podkreślają, że firma rośnie zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.
— Szacuję, że Wawel posiada około 8 proc. udziałów na polskim rynku słodyczy. Spodziewam się, że w przyszłym roku przekroczy barierę 10 proc. — mówi ekspert Millennium DM. Natomiast Marcin Stebakow widzi ogromny potencjał w sprzedaży eksportowej.
— Spółka co roku inwestuje 20-30 mln zł w zwiększenie mocy produkcyjnych. Moim zdaniem, największą szansą dla Wawelu są i mogą być rynki zagraniczne. Szacuję, że w tym roku eksport wzrośnie o 3-4 pkt proc. i będzie stanowił już około 10 proc. przychodów — wyjaśnia Marcin Stebakow.