Ważą się zagraniczne szanse Orlenu

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-10-24 00:00

Litwa oceni projekt rurociągu, Czesi wybiorą rząd, a Kanadyjczycy przyjmą lub odrzucą ofertę przejęcia. Orlen ma czego pilnować.

Najbliższe dni będą miały kluczowe znaczenie dla zagranicznych interesów PKN Orlen. I na Północy, i na Południu, i za oceanem.

FOT. MW
FOT. MW
None
None

Ważna polityka…

Na Litwie komisja rządowa kończy prace nad raportem poświęconym planom budowy rurociągu, łączącego port w Kłajpedzie (należy do litewskiego państwa) z rafinerią Orlen Lietuva (dawniej Możejki).

— Wydaje się, że raportu z rekomendacjami można oczekiwać na dniach — sygnalizuje Andrzej Kozłowski, dyrektor ds. strategii Orlenu. Z pomysłem budowy rurociągu polski koncern występuje już od lat, bo taka inwestycja obniżyłaby koszty transportu produktów z jego rafinerii, przewożonych obecnie koleją. Poprzedni rząd Litwy odrzucał te plany. Wartość inwestycji w rurociąg szacuje się na 110 mln USD.

— Do decyzji inwestycyjnych droga jednak jeszcze daleka — precyzuje Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu.

W Czechach, gdzie Orlen działa pod szyldem Unipetrolu, w ten weekend odbędą się wybory parlamentarne.Dla polskiej firmy mają kapitalne znaczenie, biorąc pod uwagę zeszłoroczny otwarty konflikt na linii Unipetrol — czeski rząd.

Urzędujący od kilku miesięcy czeski prezydent Milosz Zeman dał już się poznać jako zwolennik porozumienia. Teraz dostanie nowy rząd. Ostatnie sondaże jednoznacznie wskazują, że zwycięzcą wyborów będzie Czeska Partia Socjaldemokratyczna, skłócona z prezydentem Zemanem.

Najprawdopodobniej nie będzie jednak rządzić sama. Wśród potencjalnych partnerów koalicyjnych wymienia się albo „zemanowców”, albo ANO, czyli partię biznesmena Andreja Babisza. Gdyby w rządzie znalazł się ten ostatni, to dla Orlenu mogłoby to oznaczaćzłą wiadomość. Stosunki polskiego koncernu z tym biznesmenem są napięte od czasów rywalizacji o prywatyzowany Unipetrol w 2005 r.

— Wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom władz czeskich, czyli ogłosiliśmy program inwestycyjny i zawarliśmy długoterminowy kontrakt z Rosnieftem. Jesteśmy dobrej myśli — podkreśla jednak Andrzej Kozłowski.

…i ważni akcjonariusze

Kiedy w Czechach wygrana partia będzie główkowała nad możliwością koalicji, w Kanadzie rozegra się kolejny zagraniczny projekt Orlenu. 12 listopada odbędzie się walne zgromadzenie TriOil Resources, kanadyjskiej spółki, posiadającej zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego, którą Orlen chce przejąć za 563 mln zł.

— Potrzebna jest zgoda minimum 2/3 głosów akcjonariuszy i mamy nadzieję, że ją osiągniemy. Nasza oferta została uzgodniona z radą dyrektorów i jest rekomendowana przez menedżerów TriOil [menedżment ma poniżej 10 proc. głosów na walnym — red.] — mówi Sławomir Jędrzejczyk. Spokojniej jest natomiast w niemieckim biznesie Orlenu, choć i tu zarząd przyznaje, że nie wyklucza akwizycji stacji benzynowych. — Przeglądamy rynek — mówi Sławomir Jędrzejczyk.

Ważna dywersyfikacja

Zagraniczna ekspansja jest zgodna ze strategią Orlenu, która zakłada i wydłużanie łańcucha wartości (czyli inwestycje w wydobycie i w detal), i rozwój w powiązanych segmentach (czyli inwestycje w energetykę). Sama działalność rafineryjna jest dziś pod presją czynników makroekonomicznych, co widać w wynikach. Po trzech kwartałach przychody grupy są niemal takie same jak przed rokiem, ale zysk operacyjny spadł z 2,8 mld zł do 0,8 mld zł.

— Warunki rynkowe dla segmentu rafineryjnego były najgorsze od końca 2009 r. Na dodatek prognozujemy słabsze wyniki w czwartym kwartale 2013 r., ze względu na spadające ceny ropy i niekorzystnie kształtujące się marże — mówi Tamas Pletser, analityk Erste Bank.