Ważna strategia, czyli zanim zainwestujesz

Łukasz Kwiecień
opublikowano: 2010-03-29 00:00

Prawdopodobnie najczęstsze pytanie, jakie zadają inwestorzy, sprowadza się do tego, w co zainwestować na rok, trzy czy pięć lat, aby mieć szansę zarobienia czegoś więcej niż realnie zwykle bardzo skromne odsetki na tradycyjnej lokacie bankowej. Już samo pytanie zawiera zbytnie uproszczenie sprawy. Każdy z nas bowiem ma inne potrzeby i cele, inne możliwości finansowe i bardzo różne predyspozycje psychiczne (które są bardzo ważne w inwestowaniu). Nie ma więc prostej, uniwersalnej recepty inwestycyjnej dla wszystkich. Na szczęście, paleta możliwości inwestycyjnych jest na rynku tak wielka, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Zanim jednak inwestor zacznie myśleć w co konkretnie zainwestować, musi rzetelnie przemyśleć własną, zgodną ze swoją sytuacją, strategię.

Podstawą racjonalnego inwestowania nie może być wyłącznie z definicji bardzo ryzykowne prognozowanie trendów rynkowych na najbliższe miesiące, ale rzetelna ocena własnej sytuacji finansowej, realistyczne określenie celu inwestowania i akceptowanych przez siebie metod dążenia do niego. Tak więc, zamiast prób "trafienia" w idealny moment do inwestowania, początkujący inwestor powinien przede wszystkim ustalić swój plan działań i założyć, iż budowanie portfela potrwać może np. kilka lat, a na owoce inwestycji warto poczekać dłużej. Niezależnie od tego, czy gospodarki przechodzą okres boomu czy kryzysu, żelazne zdroworozsądkowe zasady długoterminowego inwestowania pozostają te same. Przede wszystkim — trzeba wiedzieć, czego się właściwie chce. I co zainteresowany jest w stanie zaakceptować, by ów cel zrealizować. Mówimy tu o oczekiwanym zysku i związanym z tym nieodłącznie ryzyku. A wprost — jeśli chce się mieć szansę (bez gwarancji) na wyższe zyski należy akceptować odpowiednio wyższe ryzyko. I odwrotnie — jeśli nie ma się siły na akceptowanie ryzyka i szuka się relatywnie "spokojnych" inwestycji nie można marzyć o wysokich zyskach. Banał? Niestety nie — wszak wielu inwestorów odczuwa przypływ ułańskiej odwagi dopiero wtedy, gdy indeksy biją nowe rekordy i śmiało kupuje… "na górce" (lub tuż przed nią…). A wspomniana odwaga wyparowuje wraz z pogłębianiem spadków, co sprawia, że kupione "na górce" akcje sprzedają na łapu-capu "na dołku".

Dla nastawionych na długoterminowe inwestowanie klientów najprostszą taktyką jest regularne, systematyczne inwestowanie — "na raty" — oczywiście w dobrze skonstruowany i zdywersyfikowany portfel, np. jednostek uczestnictwa funduszy. Warto zwrócić uwagę, że ta stosunkowo prosta, niemal "automatyczna", metoda długoterminowego budowania portfela inwestycyjnego sprawdziła się w dramatycznych latach 2008 i 2009. Wszak ci, którzy nie spanikowali, mogli przez długie miesiące wykorzystywać cudzy strach do uzupełniania swojego portfela o czasem relatywnie niezwykle tanie akcje. Efekty były jeszcze lepsze, jeśli inwestorzy zdecydowali się nie tylko na kontynuację swoich systematycznych wpłat, ale wręcz zwiększali je w czasie, gdy inni pozbywali się akcji "za bezcen". Spektakularna skala wzrostowego odbicia w roku 2009 wynagrodziła cierpliwość, konsekwencję i odwagę racjonalnie działających inwestorów. Dzięki temu, znów na przekór większości, mogli oni z satysfakcją realizować zyski sprzedając — np. jesienią — akcje tym, którzy fantastyczny wzrost notowań na rynkach akcji dostrzegli dopiero wtedy, gdy indeksy (i ceny akcji) były już czasem na poziomie dwukrotnie wyższym niż jeszcze wiosną. Tym samym po raz kolejny sprawdziło się przypominane przez nas często powiedzenie najsłynniejszego inwestora na świecie — Warrena Buffetta: "Staramy się być chciwi, gdy inni są lękliwi i staramy się być lękliwi wtedy, gdy inni są chciwi…".

Łukasz Kwiecień

Pioneer Pekao Investment Management