Nic tak dobrze nie uzupełni mięsnego biznesu jak biznes bezmięsny. Na produkty dla wegetarian, które z wyglądu do złudzenia przypominają sznycle czy mortadelę, postawił w tym roku nie byle kto, bo drobiarski gigant rodem z Niemiec — grupa Wiesenhof o rocznych obrotach sięgających 2,5 mld EUR.
Z niszy w masę
W marcu wypuściła na rynek trzy bezmięsne produkty, wśród nich sznycel. Wszystkie bazują na soi. Latem dołożyła do tego zestawu kolejne — mortadelę i parówki, które w języku niemieckim mają mięso w swojej gatunkowej nazwie (Fleischwurst), a w tym przypadku również dopisek „wegetariańskie”. Spółka tłumaczy, że skusiła ją rosnąca populacja osób stosujących dietę bezmięsną, która sięga już w Niemczech 10 proc. ludności. Jeszcze dalej poszedł inny mięsny gracz — Rügenwalder Mühle. Prezes firmy znanej m.in. z kiełbas, które ma nawet w logo, ogłosił w wywiadzie dla „Die Welt”, że w 2019 r. bezmięsne zamienniki będą stanowić 30 proc. jej przychodów. Dziś spółka rocznie sprzedaje przetwory mięsne za około 180 mln EUR.
— Substytuty dla mięsa są dostępne na rynku już od pewnego czasu, ale były niszą. To, co obecnie dzieje się w Niemczech, to już rynek masowy — mówi Wiebke Schoon, analityk Euromonitora.
Euromonitor szacuje, że Niemcy wydadzą w tym roku na tego typu produkty już 122 mln EUR, a rynek rośnie w tempie dwucyfrowym pod względem wolumenu i wartości. Sprzedaż mięsa w tym czasie maleje, choć to rynki o nieporównywalnej wielkości. Euromonitor podaje, że substytuty to wolumen rzędu 13 tys. ton, a mięso świeże i przetworzone — 5,2 mln ton.
Więcej pionierów
Kiedy podobnych ruchów należy spodziewać się w Polsce? Niebawem.
— Pracujemy nad takim produktem i wiemy, że wśród graczy mięsnych nie jesteśmy jedyni. Na pewno nie będzie łatwo szeroko wprowadzić go na polski rynek, bo nasi konsumenci są konserwatywni. Będziemy potrzebowali sporo czasu, by przekonać ich do takiej nowości — mówi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia.
Roczne obroty zarządzanej przez niego firmy przekraczają 500 mln zł. Krzysztof Woźnica przyznaje, że rynek mięsa w kraju jest dziś przesycony, a szansa wzrostu i zarobku tkwi w niszach.
— To może być jedna z takich nisz — dodaje prezes ZM Silesia. Jacek Lewicki, prezes drobiarskiego Drosedu, podkreśla, że zmieniają się zwyczaje żywieniowe i kupujemy coraz mniej chleba, bo robimy mniej kanapek. W rezultacie spada popyt na plasterkowane wędliny.
— Wprowadzanie różnych nietypowych zamienników może wywołać ruch w kategorii i mieć biznesowy sens dla producenta. Należy jednak pamiętać, że do Polski zachodnie trendy przychodzą z kilkuletnim opóźnieniem. My na razie nie planujemy debiutu w takiej kategorii — twierdzi Jacek Lewicki.
Co z mięsną szynką
Maciej Duda, założyciel Polskiego Koncernu Mięsnego Duda i prezes Duda Holding, zastanawia się, czy za szynkę i kiełbasę bez mięsa branży mięsnej się nie oberwie.
— Pytanie, jak konsumenci zareagują na mięsne produkty, gdy będziemy im sprzedawać również szynkę bez mięsa, i jak wpłynie to na postrzeganie przez nich branży. Jest też kwestia nazewnictwa — chodzi o to, co — zgodnie z prawem — można nazywać kiełbasą lub sznyclem — mówi Maciej Duda.
Dostrzega jednak biznesowy sens wchodzenia w taką kategorię przez producenta, który poszukuje nowych źródeł przychodów. Nie wiadomo jednak, jak postrzegana będzie ugruntowana mięsna marka na rynku produktów niezawierających mięsa.
— Może warto, by tego typu produkty były sprzedawane przez producentów mięsa pod inną marką, bo wędlina mięsna i dla wegetarian pod tym samym szyldem mogą wyglądać mało spójnie — dodaje prezes Duda Holding.
O tym samym mówi Wiebke Schoon.
— Konsumenci, którzy nie kupują mięsa z powodu obaw o dobrobyt zwierząt, raczej nie skuszą się na taką ofertę mięsnych producentów. Oprócz wegetarian jest jednak również grupa flexitarian — osób, które nie rezygnują całkowicie z mięsa, ale ograniczają jego spożycie z różnych powodów. Niektórzy obawiają się wpływu przetworzonego mięsa na zdrowie, a inni mówią o wpływie przemysłowej hodowli zwierząt na środowisko — tłumaczy analityk Euromonitora.
Zdaniem Toma Schardta, partnera zarządzającego w agencji komunikacyjnej Bernstein, potencjalna słabość może stać się przewagą.
— Skoro wyrób firmuje producent mięsa, to nawet bezmięsny produkt będzie smakował tak dobrze jak mięso — pomyśli konsument. To przewaga nad niewyspecjalizowanymi w mięsie graczami, którą powinno się wykorzystać w komunikacji — mówi Tom Schardt.
OKIEM EKSPERTA
Kto pierwszy, ten lepszy
WITOLD CHOIŃSKI, prezes Związku Polskie Mięso
W Polsce jeszcze trochę poczekamy na ten trend, choć widać go już nie tylko w Niemczech. W takich nowościach Europa Zachodnia zawsze jest szybsza. Lepiej jednak już dzisiaj pomyśleć o tego typu produktach i zadebiutować w kategorii nieco wcześniej, niż przespać moment i wejść, gdy udziały będą już rozdane. Nasi producenci na razie mocno koncentrują się na rozwoju innych związanych z mięsem kategorii — gotowych produktów [jak kotlety — red.] i dań.
OKIEM EKSPERTA
Kto pierwszy, ten lepszy
WITOLD CHOIŃSKI, prezes Związku Polskie Mięso
W Polsce jeszcze trochę poczekamy na ten trend, choć widać go już nie tylko w Niemczech. W takich nowościach Europa Zachodnia zawsze jest szybsza. Lepiej jednak już dzisiaj pomyśleć o tego typu produktach i zadebiutować w kategorii nieco wcześniej, niż przespać moment i wejść, gdy udziały będą już rozdane. Nasi producenci na razie mocno koncentrują się na rozwoju innych związanych z mięsem kategorii — gotowych produktów [jak kotlety — red.] i dań.


