Węgiel nadal wysysa pieniądze

Dotacje dla sektora węglowego wzrosną z ponad 8 do ponad 11 mld zł rocznie — przewiduje think tank WiseEuropa

Raport „Ukryty rachunek za węgiel”, przygotowany przez WiseEuropa na zlecenie Greenpeace, został opublikowany dzień po tym, jak premier Beata Szydło wzięła udział w uruchomieniu szybu „Grzegorz” w Tauronie oraz zadeklarowała, po raz kolejny, że „polska energetyka powinna być oparta o paliwa wydobywane w Polsce”. — My w raporcie analizujemy, ile kosztuje nas to dobro narodowe — mówi Aleksander Śniegocki, szef Projektu Energia i Klimat w WiseEuropa.

Ukryte emerytury

To już drugie podejście WiseEuropa do tematu kosztów wsparcia sektora węglowego. Pierwszy raport „Ukryty rachunek za węgiel” został przygotowany w 2014 r. Tym razem analitycy wybiegli w przyszłość i oszacowali, ile pieniędzy trafi do sektora węglowego w okresie od 2017 do 2030 r.

— O ile w minionych latach dotacje dla sektora węglowego wynosiły średnio ponad 8 mld zł rocznie, o tyle w latach 2017-30 będzie to, wedlug naszych szacunków, ponad 11 mld zł rocznie. Łącznie będzie to ponad 150 mld zł — mówi Aleksander Śniegocki.

Największy udział w tej kwocie będą miały dopłaty do rent i emerytur górniczych — 42 mld zł, które w raporcie nazwano subsydiami ukrytymi i uwzględniono w wyliczeniach. Niewiele mniej pieniędzy — 38 mld zł — będzie związane z wprowadzeniem tzw. rynku mocy. To mechanizm zakładający wspieranie energetyki konwencjonalnej ze względu m.in. na jej stabilność, nad którym rząd jeszcze pracuje. Ostateczny wpływ nowej ustawy na sektor węglowy nie będzie jednak znany dopóty, dopóki trwają negocjacje z Komisją Europejską na temat możliwości wspierania (lub nie) energetyki węglowej.

— Uważamy, że ustawa o rynku mocy powinna zostać wycofana. To jedynie kroplówka finansowa dla koncernów energetycznych, a te same pieniądze można wydać na transformację energetyczną — mówi Anna Ogniewska z Greenpeace Polska. WiseEuropa uważa ponadto, że dalsze dokapitalizowanie polskich kopalni będzie konieczne.

Dziś polskie firmy górnicze, czyli m.in. PGG, zapewniają, że wsparcie nie będzie potrzebne, podobne deklaracje płyną z Ministerstwa Energii. Tymczasem WiseEuropa przewiduje, że do 2030 r. pochłonie to ponad 30 mld zł. Analitycy nie zajęli się tzw. kosztami zewnętrznymi górnictwa i energetyki węglowej, czyli m.in. zanieczyszczeniem środowiska spowodowanym przez sektor ani kosztami zdrowotnymi, bo trudno je oszacować.

Dotujemy i będziemy dotować

Zwolennicy wspierania sektora węglowego podkreślają często, że to i tak niejedyna branża w energetyce, do której trafiają publiczne pieniądze. Wsparcie otrzymywał w ostatnich latach, i nadal będzie otrzymywać, sektor odnawialnych źródeł energii.

„Te subsydia cechują się większą prostotą i przejrzystością mechanizmów” — napisali w raporcie analitycy WiseEuropa. Z szacunków think tanku wynika, że pierwsze pieniądze z aukcji dla OZE zaczęły płynąć w 2017 r. i w tym roku subsydia wyniosą około 150 mln zł, a w latach 2017-30 6,8 mld zł. To „o rząd wielkości mniej niż prognozowane wsparcie dla elektroenergetyki węglowej w tym okresie — podkreślono w raporcie.

Mniej pieniędzy trafiało do zielonej energetyki również w poprzednich okresach. W latach 2013-16 było to 9 mld zł (dla węgla — 32 mld zł), a od 1990 r. było to 17 mld zł (197 mld zł dla węgla).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Węgiel nadal wysysa pieniądze