Zamrożenie pożyczki dla Węgier osłabiło polską walutę o 3,5 gr wobec euro.
Impas między rządem w Budapeszcie a Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) i Brukselą, dotyczący kolejnej transzy pożyczki, uderzył w notowania węgierskiego forinta. Rykoszetem oberwał też złoty.
— Pierwsza reakcja była gwałtowna, bo forint osłabił się o 2,7 proc. względem piątkowego kursu wobec euro, a złoty stracił 1,2 proc. Jednak później obie waluty odrabiały straty — mówi Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.
Zdaniem ekonomisty, bardzo możliwe, że to efekt dobrych nastrojów na głównych giełdach.
— Ponadto informacja o braku porozumienia w sprawie pomocy finansowej pojawiła się w weekend, więc inwestorzy mieli czas, żeby ochłonąć i zdać sobie sprawę, że choć jest ona niekorzystna, to węgierski rząd ma jeszcze sporo czasu na negocjacje z MFW — uważa Adam Antoniak.
Spokój nie trwał jednak długo. Po południu obie waluty zaczęły tracić do euro. Złotemu nie pomogły nawet bardzo dobre dane GUS.
— Doniesienia z Węgier miały decydujący wpływ na notowania złotego. Inne impulsy, w tym publikacja czerwcowych danych o produkcji przemysłowej, miały drugorzędne znaczenie — mówi Marcin R. Kiepas, analityk X-Trade Brokers.
W efekcie złoty zakończył dzień osłabieniem o 1,5 gr wobec dolara i 3,5 gr wobec euro.
Niepewność na Węgrzech teoretycznie może trwać do października, kiedy skończy się dwuletnia umowa kredytowa warta 20 mld EUR przyznana przez MFW, UE i Bank Światowy (Węgrom pozostało do wykorzystania 5,7 mld EUR, ale chcą ją przedłużyć na kolejne dwa lata).
W zamian rząd w Budapeszcie został zobowiązany do spełnienia szeregu warunków. Jednym z najważniejszych było ostre ścięcie deficytu budżetowego — do 3,8 proc. PKB w tym roku i poniżej 3 proc. PKB w 2011 r. Tymczasem rząd chciał utrzymania w przyszłym roku deficytu na poziomie z 2010 r. Na to nie zgodzili się pożyczkodawcy.
— Węgierski rząd wykonał ogromną pracę, przywracając ożywienie w gospodarce. Wysiłki muszą być jednak kontynuowane —ocenia Christoph Rosenberg z MFW.