Węglokoks czuje ciężar drogich zapasów

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-08-06 20:00

Państwowa grupa handlująca węglem przewiduje skok przychodów i spadek zysków. To dlatego, że na polecenie premiera kupowała węgiel na górce, a sprzedawać będzie w dołku.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie prognozy finansowe przedstawił Węglokoks
  • co jest motorem zmian wyników
  • ile węgla i skąd firma sprowadziła w 2022 r.
  • co jest filarem jej strategii
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Węglokoks, państwowa grupa specjalizująca się w imporcie i eksporcie węgla kamiennego, przedstawiła prognozy finansowe na 2023 r. Przewiduje silny wzrost przychodów, ale spadek zysków.

Koszty zjedzą sprzedaż

Mimo że Węglokoks prowadzi w ramach grupy również działalność hutniczą, to z węgla czerpie większość przychodów i zysków. W zeszłym roku za blisko połowę obrotów odpowiadał import węgla i jego sprzedaż w kraju, a ponad 20 proc. pochodziło z eksportu tego surowca.

W tym roku przychody Węglokoksu mają sięgnąć 6,8 mld zł, czyli aż o 1,175 mld zł więcej niż w 2022 r. Za ten wzrost, jak wskazuje zarząd w raporcie rocznym, odpowiadać będzie przede wszystkim sprzedaż węgla z importu w kraju. Cały ten wzrost z nawiązką zjedzą jednak wyższe koszty operacyjne. Wzrosną o 1,27 mld zł, do 6,504 mld zł, a motorem będą „koszty wartości sprzedanych towarów i materiałów”. W efekcie zyski będą słabsze niż przed rokiem – EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) spadnie z 376 do 319 mln zł, a zysk netto zmniejszy się z 392 do 224 mln zł.

Kupowanie na polecenie

W przeszłości Węglokoks specjalizował się w sprzedaży węgla wydobytego w Polsce za granicą, ale w zeszłym roku to się zmieniło. Wstrząs wywołany agresją Rosji na Ukrainę skłonił polski rząd do zablokowania importu węgla z Rosji, co stworzyło na krajowym rynku lukę. By ją wypełnić, firmy rzuciły się do importowania węgla z innych kierunków. Dla Węglokoksu była to nowość – w 2021 r. nie importował w ogóle, a w 2022 r. w strukturze sprzedaży widać już 1,5 mln ton surowca z zagranicy.

Zakontraktowanego węgla, głównie z Kolumbii, Kazachstanu i RPA, Węglokoks miał jednak więcej. W lipcu 2022 r. premier Mateusz Morawiecki nałożył na spółki obowiązek zakupu surowca i sprowadzenia go do kraju, co Węglokoks zrealizował kupując blisko 2,6 mln ton. Kupował, gdy wojenna panika przekładała się na wysokie ceny. Dziś, jak czytamy w raporcie Węglokoksu, Europa ma zgromadzono duże zapasy węgla, m.in. w portach ARA, a ceny spadają.

Poza Węglokoksem obowiązkowe zakupy węgla prowadziła też spółka PGE Paliwa. Na rynku można usłyszeć, że większość tych drogich dostaw została już zrealizowana. Za ile będą sprzedawane? W kampanii wyborczej trudno namówić rozmówców na przewidywania.

Kopalnia do oddania

W przyszłości grupa Węglokoksu nie będzie się zajmować węglem. Strategia firmy do 2027 r. zakłada sprzedaż aktywów węglowych, czyli przede wszystkim kopalni Bobrek Piekary. Oficjalny plan zakłada przejęcie jej przez skarb państwa, który jest jednocześnie akcjonariuszem Węglokoksu.

W zamian pojawić się mają nowe biznesy, m.in. magazynowanie energii. Poza tym wzmocniona ma zostać logistyka i segment hutniczy.