Węglowa sieć pod trzema banderami

Emil Górecki
opublikowano: 2014-06-09 00:00

Węglokoks, Kompania Węglowa i KHW dostały od premiera misję obniżenia cen węgla.

10 mln ton Tyle węgla opałowego rocznie zużywają polskie gospodarstwa domowe.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Państwowa sieć sprzedaży węgla opałowego ma być — według premiera Donalda Tuska — remedium na wysokie ceny i zalew gorszego z importu. 5 czerwca premier rozmawiał o tym ze związkowcami. Taką sieć sprzedaży mają stworzyć wspólnie Węglokoks, Kompania Węglowa (KW) i Katowicki Holding Węglowy (KHW).

— Spółki mają wypracować wspólny model dystrybucji węgla, dzięki czemu przejmą marżę dystrybutorów, obniżą cenę węgla dla odbiorców ostatecznych, wesprą budowanie marki polskiego węgla i częściowo ograniczą import węgla — mówi Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności, który uczestniczył w spotkaniu z premierem.

Czołową rolę w budowanej sieci ma pełnić Weglokoks, który od pewnego czasu zapowiada wejście w sprzedaż węgla w Polsce. W kwietniu zarejestrował spółkę Węglokoks Kraj, która ma ambicje sprzedać już w tym roku 1 mln ton węgla opałowego, a docelowo sprzedawać 3-3,5 mln ton rocznie. Węglokoks ma być wyłącznym dystrybutorem węgla wydobywanego przez Kompanię Węglową i opcjonalnym dla KHW.

— Budowa sieci sprzedaży nie musi wymagać dużych nakładów finansowych. Myślę, że będą one znikome dla spółek węglowych i państwa. To jednak na razie projekt na etapie hasłowym, do zrobienia, trudno teraz oceniać jego wartość. Szczegóły powinny być znane do końca roku — mówi Mirosław Taras, prezes Kompanii Węglowej.

Według diagnozy premiera, na obecnym systemie dystrybucji najbardziej korzystają dystrybutorzy. Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla wysłała do niego list, w którym tłumaczy, że jej członkowie (około 200 dystrybutorów) muszą kopalniom przedpłacać, tani towar zalegający na hałdach nie nadaje się do palenia w przydomowych piecach, a średnia cena, jaką płacą jej członkowie za tonę węgla, to 578 zł brutto. Izba od 1,5 roku próbuje stworzyć sieć licencyjną lub franczyzową, która promowałaby polski węgiel, wprowadziła wymagania jakościowe i standardy obsługi klienta.

— Węglokoks ma bardzo wysokie koszty zarządzania, choć zajmuje się jedynie refakturowaniem sprzedaży węgla. Premier naciska na obniżkę ceny węgla, rynek jest pod presją importu.

Kto w tej sytuacji pokryje koszty dystrybucyjne? Zapłacą za to kopalnie — uważa Adam Gorszanów, prezes izby. Stworzenie państwowej sieci może ułatwić osłabienie najsilniejszego dotychczas gracza na tym rynku — spółki SkładyWęgla.pl. W zeszłym tygodniu bydgoski sąd zdecydował pod zarzutem m.in. prania brudnych pieniędzy i wyłudzenia VAT o zatrzymaniu na trzy miesiące pięciu jej menedżerów.