Czytasz dzięki

Węglowe domino przewraca fabryki

Przez opór związków PGG nie może obniżyć pensji. Nie płaci jednak Famurowi, przez co kontrahent zamyka fabrykę i zwalnia ponad 200 osób

Działania Polskiej Grupy Górniczej (PGG), największej firmy węglowej w Unii Europejskiej, przełożyły się w zeszłym tygodniu na zamknięcie fabryki i zwolnienia grupowe u jej kontrahenta, Famuru. Giełdowy producent kombajnów górniczych podał, że zamyka oddział w Rybniku i zwalnia grupowo 204 pracowników.

Famur, kontrolowany przez Tomasza Domogałę, ma ponad 2 mld zł
rocznych przychodów, a jego ekspozycja na PGG to aż 600 mln zł. Zawieszenie
umów przez węglowego giganta to cios dla producenta maszyn górniczych.
Zobacz więcej

DUŻY MOŻE WIĘCEJ:

Famur, kontrolowany przez Tomasza Domogałę, ma ponad 2 mld zł rocznych przychodów, a jego ekspozycja na PGG to aż 600 mln zł. Zawieszenie umów przez węglowego giganta to cios dla producenta maszyn górniczych. Fot. Marek Wiśniewski

„W otoczeniu rynkowym następują istotne zmiany, co potwierdza informacja z PGG o konieczności zawieszenia wykonywania umów. Stąd konieczne jest dostosowanie struktury organizacyjnej do aktualnej sytuacji” — napisała firma w komunikacie.

Famur prowadzi działalność biznesową również za granicą, ale ponad 60 proc. przychodów realizuje w Polsce, gdzie głównym klientem jest właśnie państwowa PGG. W zeszłym tygodniu wymierzyła mu cios — uznała epidemię za siłę wyższą i czasowo zawiesiła wykonywanie wybranych umów.

Potężny kontrahent

Szacunki Famuru wskazują, że łączna wartość należności od PGG to ok. 230 mln zł, w tym przeterminowane to ok. 59 mln zł. Jednocześnie łączna ekspozycja grupy na PGG, obejmująca m.in. zafakturowaną już sprzedaż oraz pozostałe świadczenia, to ok. 600 mln zł. Dla producenta maszyn, który w 2019 r. osiągnął ok. 2,17 mld zł przychodów, to znacząca kwota. Zarząd Famuru oszacował, że średniomiesięczna sprzedaż przenośników, produkowanych w zamykanym zakładzie w Rybniku, zmniejszy się w 2020 r. z 30 mln zł do ok. 8 mln zł. Dlatego właśnie tę fabrykę objęły zwolnienia.

„Pozwoli to na ograniczenie negatywnych skutków redukcji zamówień w następstwie globalnego kryzysu wywołanego pandemią COVID-19, w wyniku którego kontrahenci zarówno w kraju, jak i za granicą powstrzymują się z inwestycjami” — napisał zarząd Famuru w komunikacie.

Wojna o 20 procent

Famur to firma prywatna, kontrolowana przez holding TDJ Tomasza Domogały. Jej państwowy dłużnik na razie zwolnień nie planuje. Negocjuje wprawdzie ze związkami zawodowymi zmniejszenie pensji o 20 proc. i ograniczenie dni pracy z pięciu do czterech, ale porozumienia na razie nie osiągnął. Niedawno, bo w lutym, przyznał górnikom 6-procentową podwyżkę. Tymczasem po 2019 r. PGG ma ponad 400 mln zł straty netto, a — według szacunków zarządu — trzy miesiące epidemii mogą kosztować grupę a 700 mln zł straty, jeśli nie dojdzie do cięć.

Bolesne skutki epidemii dokładają się do dotychczasowych kłopotów PGG: z wydobyciem, ciepłą zimą, wzrostem produkcji energii z zielonych źródeł i importem prądu. Obrazem kłopotów wydobywczych kraju (oprócz PGG boryka się z nimi np. Tauron) są dane GUS za marzec. Wynika z nich, że produkcja węgla kamiennego w Polsce spadła o 7,4 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem.

Żądania ciepłowników

Presję czują też klienci PGG, czyli sektor ciepłowniczy. W zeszłym tygodniu ogłosili, za pośrednictwem Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, że chcą renegocjować warunki dostaw węgla ze względu na spadające ceny surowca na rynkach międzynarodowych.

„W dobie epidemii i wkraczającego do Polski kryzysu ekonomicznego nie chcą fundować klientom dodatkowych podwyżek” — czytamy w komunikacie ciepłowników. Izba reprezentuje m.in. interesy PGE Energia Ciepła, czyli największego producenta tego medium w kraju, kontrolowanego przez państwo.

Grupa PGE ma jednocześnie udziały w PGG, posiłkuje się też importem węgla. Kiedy poprosiliśmy największe firmy ciepłownicze o komentarz, usłyszeliśmy, „że komunikat Izby nie był konsultowany ze wszystkimi jej członkami”.

— Sygnały miałem głównie od firm ciepłowniczych należących do samorządów — wyjaśnia Jacek Szymczak, prezes Izby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane