Janusz Dobrosz. Przewodniczący komisji śledczej ds. PZU, z LPR, tak nas rozbawił, że postanowiliśmy nagrodzić mu trud wielomiesięcznej pracy w komisji, której celem — jak się okazało — było „gonienie króliczka”. Dociekliwa komisja tak skutecznie go goniła, że nawet „zlokalizowała”. To, że z jej raportu można wywieść, że „wszystkiemu winni są wszyscy”, utwierdza przewodniczącego w dobrym humorze. A to przecież podstawa zdrowia psychicznego.
Mieczysław Wachowski. Gdyby tylko jedna setna z pomówień, jakie poliszynel rozpowiada o byłym ministrze kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy, okazała się prawdą, to rzeczony musiałby spędzić w więzieniu wiele, wiele lat. Podejrzewany o wszystko co najgorsze w polskiej polityce, porównywano go nawet do Rasputina i jego roli przy carze Mikołaju II, został zatrzymany przez ABW pod prozaicznym zarzutem płatnej protekcji.