Wenezuela dogoniła Zimbabwe

Marek Wierciszewski
25-07-2018, 22:00

Według MFW, kraj znad Orinoko jeszcze w tym roku trafi na listę najcięższych przypadków hiperinflacji w historii gospodarczej świata.

Dynamika wzrostu cen sięgnie przed końcem roku miliona procent, co ustawi rządzony przez Nicolása Maduro kraj na równi z republiką weimarską lat 20. oraz Zimbabwe z ubiegłej dekady — przewiduje we wpisie na blogu MFW Alejandro Werner, szef departamentu półkuli zachodniej funduszu. Gospodarka kraju skurczy się w tym roku o 18 proc. — to już trzeci z rzędu rok dwucyfrowego spadku.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Prognozy wyraźnie się pogorszyły. Jeszcze w kwietniu MFW zapowiadał, że dynamika cen sięgnie w tym roku „zaledwie” 13 tys. proc., co i tak byłoby wynikiem na krawędzi hiperinflacji (za cezurę przyjmuje się wzrost cen trwale przekraczający 50 proc. miesięcznie). Gospodarka znad Orinoko wpadła w głęboki kryzys po zapoczątkowanym w 2014 r. załamaniu cen ropy, praktycznie jedynego towaru eksportowego. Władze odmówiły przeprowadzenia reform gospodarczych dostosowujących kraj do nowej sytuacji, a zamiast tego wprowadzono liczne mechanizmy kontroli cen, co doprowadziło do patologii. Dodatkowo problemy sektora naftowego z finansowaniem doprowadziły do chronicznego spadku wenezuelskiej produkcji ropy. Obecnie jest ona o ponad połowę niższa niż na przełomie wieków, a może zostać ograniczona jeszcze bardziej, jeśli w związku z łamaniem przez reżim praw człowieka USA zdecydują się na wprowadzenie zakazu eksportu surowca z Wenezueli. Pieniądze na pokrycie deficytu budżetowego są drukowane, a jedyną dotychczas reakcją na wybuch inflacji było… zaprzestanie dwa i pół roku temu przez urząd statystyczny regularnej publikacji danych (co zmusiło ekonomistów do pozyskiwania przybliżonych danych na podstawie dostępnych sygnałów rynkowych).

Hiperinflacja, obok kryzysu gospodarczego i pogarszającego się zaopatrzenia sklepów w podstawowe produkty, zmusiła do emigracji tysiące Wenezuelczyków. Nadzieje na szybką poprawę sytuacji są niewielkie, bo planowana na początek sierpnia operacja wymiany waluty prawdopodobnie znowu zostanie odłożona. Banki do tej pory nie otrzymały nowych banknotów, które — jak prawie wszystko w Wenezueli — w ogromnej większości pochodzą z importu. Mennica państwowa obsługuje niespełna 5 proc. zapotrzebowania, bo brakuje jej rąk do pracy — zapewne właśnie dlatego, że pensje wypłaca w tych samych banknotach, tracących codziennie około 3 proc. wartości. Doprowadziło to do paradoksu polegającego na tym, że w Wenezueli, gdzie większość transakcji rozliczanych jest bezgotówkowo, gotówka jest deficytowa nawet mimo hiperinflacji. Efekt? Spekulanci sprzedają pliki banknotów, potrzebnych do nabycia chociażby kawy lub biletu autobusowego, nawet za trzykrotność ich wartości nominalnej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wenezuela dogoniła Zimbabwe