Wenezuela w objęciach chaosu

Jeden z najbardziej niegdyś zamożnych krajów świata pogrąża się w kryzysie, a gospodarki opartej dotychczas wyłącznie na ropie nie ma na czym odbudować

Lipiec był najgorszym od dwóch i pół roku miesiącem dla obligacji Wenezueli — papiery zapadające w 2027 r. straciły 17 proc., a ryzyko bankructwa kraju w ciągu 12 miesięcy sięgnęło 63 proc. To skutek zaognienia kryzysu politycznego w kraju, który jeszcze pół wieku temu należał do najzamożniejszych na świecie i najbardziej stabilnych politycznie w Ameryce Łacińskiej. Według wenezuelskiej opozycji przeprowadzone w ubiegłą niedzielę wybory do Zgromadzenia Konstytucyjnego były fałszowane na masową skalę. W protestach przeciwko coraz bardziej brutalnym rządom prezydenta Nicolasa Madury od kwietnia zginęło ponad 120 osób, z czego co najmniej 10 poniosło śmierć w dniu wyborów. Do więzienia ponownie wtrącono dwóch liderów opozycji. Wybrane w głosowaniu marionetkowe Zgromadzenie Konstytucyjne uzyska niemal nieograniczone kompetencje, kosztem wybranego niespełna dwa lata temu (w również nie do końca wolnych wyborach zdominowanego przez opozycję) parlamentu. Demokratyczny świat zareagował oburzeniem, jednak reżim nie zamierza iść na ustępstwa. Zdaniem tygodnika „The Economist” skutkiem będzie albo sięgnięcie przez USA (które nałożyły już sankcje na najważniejszych przedstawicieli reżimu w Caracas) po zakaz importu wenezuelskiej ropy (co jednak uderzyłoby w zwykłych Wenezuelczyków i spowodowało zakłócenia na globalnym rynku surowca), albo wybuch przemocy na taką skalę, że do interwencji zmuszone będzie wojsko.

NIE DO POGODZENIA:
Zobacz więcej

NIE DO POGODZENIA:

Skorumpowany i przesiąknięty koteriami reżim w Caracas nie zamierza ustępować pod społeczną presją. Wenezuelczycy są jednak zdesperowani – ich codzienność to puste półki, 1600 proc. inflacji, brak leków i wszechobecna przemoc na ulicach miast. [FOT. BLOOMBERG]

Wyprowadzenie przez skompromitowaną ekipę gospodarki z chaosu jawi się jako scenariusz science fiction. Wszystko dlatego, że uwielbiany jeszcze niedawno przez Wenezuelczyków Hugo Chavez — którego politycznym spadkobiercą jest obecny prezydent — wszystkie korzyści z dobrej koniunktury na ropę przeznaczał na bieżące wydatki, pozostawiając kraj bez poduszki bezpieczeństwa na ciężkie czasy. Gdy państwowy monopolista naftowy PdVSA przestał być kurą znoszącą złote jaja, okazało się, że pozostałe gałęzie gospodarki są w fatalnej kondycji. Przez lata wszystkie niezbędne towary, począwszy od papieru toaletowego, a skończywszy na lekach, sprowadzano z zagranicy za petrodolary, a zwalczająca wszelkich potencjalnych oponentów władza wywłaszczyła prywatnych przedsiębiorców, pozbawiając kraj kapitału i technologii, mogących być podstawą odbudowania gospodarki. Efekt? Choć Wenezuela ma największe na świecie udowodnione rezerwy ropy, to wydobycie surowca spadło do zaledwie jednej czwartej produkcji Arabii Saudyjskiej. Słony rachunek za lata populistycznej polityki płacą sami Wenezuelczycy. Od 2013 r. gospodarka skurczyła się o prawie jedną czwartą, inflacja sięgnie w tym roku 1600 proc., a bezrobocie 25 proc. — prognozuje Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Efekty widać gołym okiem.

Za sprawą pustych półek sklepowych, będących skutkiem wprowadzenia cen urzędowych, w ciągu roku trzy czwarte Wenezuelczyków straciło na wadze, a przeciętny ubytek sięgał aż 9 kg — wynika z ankiety przeprowadzonej przez jeden z uniwersytetów. W ubiegłym roku na kupowanie mięsa stać było mniej niż co drugą rodzinę, podczas gdy jeszcze w 2014 r. kupowało je ponad trzy czwarte gospodarstw domowych. Od czasu przejęcia władzy przez Nicolasa Madurę niedobór lekarstw sprawił, że wrócił problem uważanej wcześniej za zwalczoną malarii, a Wenezuela wyszła na drugie miejsce na świecie pod względem wskaźnika zabójstw (według niektórych szacunków Caracas jest najbardziej niebezpiecznym pod tym względem miastem na świecie). Załamanie poziomu życia i wszechobecna przemoc sprawiły, że emigracja przez dwa lata wzrosła trzykrotnie. Do kraju coraz mniej chętnie przyjeżdżają turyści — liczba lotów do Caracas spadła w ciągu trzech lat o blisko połowę. O tym, że ziarna chaosu zostały zasiane jeszcze w poprzedniej dekadzie, świadczy pozycja kraju w międzynarodowych zestawieniach dobrych praktyk w rządzeniu. Według Transparency International, problem korupcji narastał od przełomu wieków, a dzisiaj Wenezuela zajmuje pod tym względem ostatnie miejsce w obu Amerykach. Ocena poziomu zagrożenia dla swobód obywatelskich, obliczana przez amerykański think tank Freedom House, od ponad 10 lat systematycznie rosła, by zbliżyć się do 6 w skali 1-7. Taki wynik oznacza brak wolności, co nie powinno być zaskoczeniem po najbardziej nieuczciwych wyborach Ameryki Łacińskiej od powrotu demokracji na tym kontynencie w latach 80.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wenezuela w objęciach chaosu