Werbalne próby osłabienia złotego, czyli zapowiedź premiera Marka Belki, że zamierza rozmawiać o polityce kursowej z władzami NBP, faktycznie wpłynęły na spadek wartości polskiej waluty, ale nie na długo.
Złoty w ciągu dnia podlegał znacznym wahaniom i ostatecznie zakończył kwotowania słabszy o 1,3 gr wobec dolara i 0,7 gr wobec euro. Jego kurs wyniósł około 16.50 odpowiednio 3,138 zł za dolara i 4,167 zł za euro.
"Rano złoty otworzył się na wysokich poziomach. Kurs USD/PLN zbliżył się do 3,1, a EUR/PLN do 4,15. Były to poziomy wsparcia, ale nie zostały przebite. Od rana mieliśmy kontynuację wypowiedzi na temat polityki kursowej, głównie ze strony premiera Belki, zmierzające do osłabienia złotego" - powiedział Andrzej Dziewięcki, diler Capital Management.
Sukcesywne umocnienie polskiej waluty niepokoi niektórych polityków. Od początku roku złoty umocnił się o 17,3 proc. wobec dolara i 11,1 proc. wobec euro.
Centrum Informacyjne Rządu zacytowało w czwartek premiera Marka Belkę, który powiedział, że zamierza zwrócić się do prezesa NBP i do RPP o spotkanie na temat polityki kursowej, żeby przeciwdziałać aprecjacji złotego.
"Ta informacja osłabiła złotego dość dramatycznie, ale był to spadek krótkotrwały. Najsłabszy poziom dziś to 3,15 zł za dolara i 4,195 zł za euro" - powiedział Dziewięcki.
Premier w późniejszej wypowiedzi dodał, że do spotkania z prezesem NBP powinno dość w ciągu dwóch najbliższych tygodni.
Jednak wicepremier Jerzy Hausner oraz minister finansów nie widzą potrzeby interwencji banku centralnego na rynku walutowym, pomimo znaczącego umocnienia złotego. Wicepremier Hausner uważa, że takie działanie byłoby przedwczesne.
Na wycenę na rynku papierów dłużnych w czwartek rzutowały głównie decyzje inwestorskie na świecie i w ślad za zmianami na rynkach zagranicznych poruszały się ceny polskich obligacji.
"Dzisiaj panował spory ruch, ale w porównaniu do dnia wczorajszego ceny tak spektakularnie nie rosły. Od otwarcia ceny
szły do góry. W ciągu dnia zmiany były zgodne z bundami. Jednak pod koniec dnia w ślad za spadkami cen obligacji w USA i Niemczech podążyły polskie papiery" - powiedział Marek Kaczor, diler PKO BP.
Zarówno dochodowość pięcioletnich obligacji, jaki i dziesięcioletnich była identyczna jak na środowym zamknięciu osiągając odpowiednio poziom 6,57 proc. oraz 6,30 proc. Rentowność dwuletnich papierów zaś wzrosła do 6,58 proc. z 6,52 proc.
kba/ ana/ pwd/