Douglas Busvine
WARSZAWA (Reuters) - We wtorek tysiące ludzi miało wziąć udział w protestach organizowanych w całej Polsce przez Samoobronę i OPZZ. Są one powodowane ciężką sytuacją milionów ludzi w kraju, który za dwa lata ma stać się członkiem Unii Europejskiej (UE).
Andrzej Lepper, kontrowersyjny przywódca Samoobrony - obecnie drugiej pod względem popularności siły politycznej w Polsce, wezwał swój elektorat do organizowania blokad ulicznych na terenie całego kraju w proteście przeciwko rekordowemu wzrostowi bezrobocia i złej sytuacji na wsi.
O godzinie 11.00 Lepper rozpoczął demonstracje w Radomiu w rocznicę robotniczych protestów z 1976 roku, spacyfikowanych przez ówczesne komunistyczne władze. O godzinie 13.00 zaczęła się akcja protestacyjna OPZZ przed gmachem Narodowego Banku Polskiego (NBP).
"To tylko początek fali protestów, która powinna nas doprowadzić do celu, czyli przejęcia władzy w Polsce" - powiedział w poniedziałek Lepper.
Jednak protestujący jak dotąd nie dopisują. Paweł Biedziak, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji twierdzi, że policja ma mniej pracy "niż w piłkarską ligową środę", dodając, że demonstrujący rozchodzą się zaraz po interwencji oddziałów prewencyjnych.
Jeszcze trzy lata temu przewodniczący Samoobrony szedł ramię w ramię z dzisiejszym premierem Leszkiem Millerem z SLD w warszawskim marszu apelując o ustąpienie rządu AWS. Lepper był wówczas raczej ignorowany przez polityków i komentatorów.
Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Samoobrona zasiadła w Sejmie i cieszy się 19-procentowym poparciem, gdy popularność współrządzącego SLD spadła w sondażach do 33 procent.
Wzrost notowań populistycznej i eurosceptycznej Samoobrony wzmógł w Polsce obawy, że starania nastawionego proeuropejsko rządu o wejście do UE mogą zostać tym samym storpedowane.
SĄDNY DZIEŃ
Premier Leszek Miller określił wtorek mianem "sądnego dnia" i zniechęcał Polaków do obstawania przy Lepperze. Według szefa rządu, przewodniczący Samoobrony szafuje sloganami bez pokrycia, nie mając w zanadrzu rozwiązania kwestii 17-procentowego bezrobocia w kraju.
Jeszcze trzy lata temu przewodniczący Samoobrony szedł ramię w ramię z dzisiejszym premierem w warszawskim marszu apelując o ustąpienie rządu AWS. Lepper był wówczas raczej ignorowany przez polityków i komentatorów.
Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Samoobrona zasiadła w Sejmie i cieszy się 19-procentowym poparciem, gdy popularność współrządzącego SLD spadła w sondażach do 33 procent.
Wzrost notowań populistycznej i eurosceptycznej Samoobrony wzmógł w Polsce obawy, że starania nastawionego proeuropejsko rządu o wejście do UE mogą zostać tym samym storpedowane.
Jednak premier zapewne popiera działania skierowane przeciwko Radzie Polityki Pieniężnej (RPP) i prezesowi NBP - Leszkowi Balcerowiczowi, głoszone zarówno przez Samoobronę jak i działaczy związkowych będących w strefie wpływów SLD.
Miller forsował i popierał kontrowersyjne projekty ustaw zmierzające, zdaniem ekspertów do ograniczenia niezależności banku centralnego.
Zdaniem analityków to argumenty gospodarcze, a nie presja publiczna, powinny być brane pod uwagę przez RPP przy obniżaniu stóp procentowych. Główna stopa znajduje się teraz na poziomie dziewięciu procent. Inflacja spadła do najniższego poziomu od czasu upadku komunizmu w 1989 roku. Zmalała też jednak produkcja przemysłowa.
Większość protestów Samoobrony nie zyskała oficjalnego pozwolenia. Minister Spraw Wewnętrznych, Krzysztof Janik powiedział, że tylko legalne protesty będą mogły podlegać policyjnej protekcji.
Janik dodał, że "nie może wykluczyć" użycia armatek wodnych i plastikowych kul przeciwko protestującym. "Policja wie, na co zezwala jej prawo i czego od nich wymaga. W każdym kraju chodzi o to samo: o ochronę prawa i porządku" - powiedział minister w wywiadzie dla Radia Zet.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))