WFM: restrukturyzacja kosztem załogi
Do końca stycznia 2001 r. Wielkopolskie Fabryki Mebli zwolnią 240 spośród 972 pracowników, czyli o 10 proc. więcej niż zakładano. Na odprawy firma przeznaczy 1,8 mln zł. Redukcja jest częścią planu restrukturyzacyjnego firmy, który ma poprawić jej sytuację ekonomiczną.
Wielkopolskie Fabryki Mebli w Obornikach zamierzają do końca stycznia 2001 roku zwolnić 240 pracowników spośród liczącej 972 osoby załogi. Redukcja zatrudnienia będzie realizowana w dwóch etapach. Pierwsza grupa pracowników otrzyma wymówienia 1 listopada br. Następna w końcu stycznia 2001 roku. Na odprawy dla zwalnianych pracowników Wielkopolskie Fabryki Mebli wydadzą 1,8 mln zł. Docelowo w firmie ma być zatrudnionych 650 pracowników.
10 proc. więcej
W lipcu br. zarząd WFM ogłosił, że do końca roku chce zredukować zatrudnienie o co najmniej 15 proc. Tymczasem skala obecnie zapowiedzianych zwolnień jest zdecydowanie większa, gdyż obejmą one ponad 25 procent stanu załogi.
— Zwolnienia są większe niż zapowiadaliśmy. Ich rozmiar i termin jest efektem analiz grupy niemieckich ekspertów, która gościła u nas latem. Prowadzili oni w firmie badania nad optymalizacją produkcji i efektywnością nowych technologii produkcji mebli — mówi Bartosz Metes, pełnomocnik zarządu WFM.
Jego zdaniem, zwolnienia są częścią programu restrukturyzacyjnego, który jest realizowany w firmie. Ma on na celu poprawę złej sytuacji ekonomicznej WFM.
— Złe wyniki finansowe spółki zostały spowodowane głównie wzrostem cen płyt wiórowych, podstawowego surowca wykorzystywanego przez firmę, oraz niekorzystnym kursem marki niemieckiej. Tym bardziej było to dla nas dotkliwe, gdyż zdecydowana większość eksportu WFM jest kierowana na rynek niemiecki — mówi Bartosz Metes.
Nowe inwestycje
Najważniejszym elementem programu naprawczego realizowanego w tym roku przez WFM będzie restrukturyzacja działu produkcji mebli skrzyniowych. Spółka chce przeznaczyć około 1,5 mln zł na zakup nowych maszyn oraz wdrożyć do produkcji nowe wzory mebli, co będzie kosztowało blisko 800 tys. zł.
— Zamierzamy też gruntownie poprawić organizację pracy w tym segmencie produkcji — mówi Bartosz Makles.