Wiatr nauczył się sam wiać

Ponad 100 mln zł Francuzi zainwestują w rozbudowę farmy wiatrowej w Głuchowie. Wsparcie? Niepotrzebne

Przez lata branża wiatrowa do rozwoju potrzebowała państwowego wsparcia. Pierwszy system wsparcia, oparty na zielonych certyfikatach, ma zostać stopniowo wygaszony, ale zastąpią go aukcje. Większość inwestorów na nie czeka, ale nie wszyscy.

— Planujemy podwojenie mocy produkcyjnych naszej farmy w Głuchowie. Nie będziemy korzystać z aukcyjnego wsparcia — mówi Magdalena Sobczyńska, szefowa polskiego oddziału Novenergii.

Inwestor chce, gmina też

Novenergia, kontrolowana od niedawna przez francuski Total, ma już w Głuchowie wiatraki o mocy 20 MW. Planuje wybudowanie kolejnych 20 MW, co może kosztować ponad 100 mln zł.

— Jesteśmy w zasadzie gotowi do rozpoczęcia inwestycji, mamy już m.in. pozwolenia budowlane. Brakuje tylko ustaleń w kwestii przyłączenia nowych instalacji do sieci PGE. Czekamy na ich decyzje — mówi Magdalena Sobczyńska.

O wsparcie Novenergia ubiegać się nie zamierza. Magdalena Sobczyńska przypomina, że reguły gry nie przewidują wspierania rozbudowy istniejącej instalacji, chyba że inwestor odda uzyskane wcześniej wsparcie. Mimo to Novenergii inwestycja będzie się opłacać, m.in. z powodu spadku kosztów związanych z technologią. Inwestycja opłaci się też gminie Głuchów, której wójt, Jan Słodki, wspierał Novenergię na wtorkowej konferencji prasowej.

— Podatki płacone przez inwestora stanowią 8 proc. budżetu naszej gminy — podkreśla Jan Słodki.

Korzyści byłyby większe, jak wskazuje Novenergia, gdyby zniesiona została tzw. zasada 10 h, zakazująca budowania wiatraków w zbyt bliskiej odległości od zabudowań. — Blokuje to rozwój wiatraków, ale tak samo blokuje to rozwój gminy. Nie można np. stawiać chlewni czy innych zabudowań gospodarczych, jeśli są zbyt blisko wieży wiatrowej — zauważa Magdalena Sobczyńska.

Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii, powtórzył jednak wczoraj, że zniesienie zasady 10 h na razie nie jest postanowione.

OZE ważne dla PiS

Grzegorz Tobiszowski wziął udział w konferencji promującej symbiozę inwestora wiatrowego i gminy, mimo że PiS od 2015 r. blokowało rozwój zielonych technologii. Dziś PiS z zielonym się przeprasza, m.in. z powodu spadających kosztów takich inwestycji, a także ze względu na europejski wymóg osiągnięcia 15 proc. udziału OZE w 2020 r.

— Inwestycje wiatrowe, m.in. na morzu, są ważną częścią projektu Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. Nową wersję projektu, po uwzględnieniu uwag z konsultacji, przedstawimy w przyszłym tygodniu, na kongresie w Katowicach — zapowiedział Grzegorz Tobiszowski.

Specjalna ustawa dotycząca wiatru na morzu ma zostać uchwalona jeszcze w tej kadencji.

— Będę rekomendował, by była to osobna ustawa, a nie poprawki wprowadzone do kilku dokumentów, bo to podkreśli wagę branży offshore. Osobną ustawę byłoby też łatwiej w przyszłości nowelizować — zauważa Grzegorz Tobiszowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy