Wiatraczki chcą się kręcić

Klimat w Polsce nie sprzyja małym wiatrakom, ale jest śmiałek, który chce je rozwijać. O pieniądzach rozmawia z PGE.

O pogarszających się perspektywach biznesowych dużych farm wiatrowych mówi się dużo, podobnie jak o problemach średnich. O małych, dla prosumentów, nie mówi się w ogóle. Małych wiatraków, o mocy do 200 kW, w Polsce praktycznie nie ma, ale jest naukowiec, który chce jest stawiać. To profesor Piotr Doerffer z Instytutu Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku.

GDAŃSKI KONCEPT: W małą energetykę wiatrową wierzy Piotr Doerffer z Instytutu Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku. Ma prototypy, szuka inwestora.
Zobacz więcej

GDAŃSKI KONCEPT: W małą energetykę wiatrową wierzy Piotr Doerffer z Instytutu Maszyn Przepływowych PAN w Gdańsku. Ma prototypy, szuka inwestora. Fot. Marek Wiśniewski

— Zgłosiliśmy się z tym projektem do grupy PGE, która ogłosiła niedawno plan inwestowania w start-upy — mówi Piotr Doerffer.

PGE nie ujawnia listy projektów, które analizuje, ale nasze źródła wskazują, że umowa o poufności w sprawie małych elektrowni wiatrowych rzeczywiście została z instytutem podpisana.

— Od momentu uruchomienia PGE Ventures zgłasza się do nas wielu przedsiębiorców, a my rzetelnie analizujemy ich projekty. Konkurencja wśród przedsiębiorców jest duża — mówi Maciej Szczepaniuk, rzecznik prasowy PGE.

Prototypy czekają

PGE zapowiadała we wrześniu, że na pojedyncze projekty startupowe będzie przeznaczać 3-5 mln zł. Piotr Doerffer, który efekt swoich prac nad małymi wiatrakami prezentował na niedawnym posiedzeniu parlamentarnego zespołu górnictwa i energii, nie kryje, że inwestor jest mu potrzebny. Jego instytut ma kilka prototypów, które chce skomercjalizować.

— W małej energetyce wiatrowej rozwiązań technologicznych jest dużo. Charakteryzują się różną efektywnością i różnym poziomem hałasu. Wybraliśmy już najlepsze i potrzebujemy finansowania, by przejść do fazy produkcyjnej. Prace produkcyjne są natomiast potrzebne do tego, by zmniejszyć koszty — mówi Piotr Doerffer. Jego zdaniem, popyt na małe wiatraki istnieje, ale regulacje nie sprzyjają.

— Małe elektrownie wiatrowe potrzebują mechanizmów pobudzających — uważa Piotr Doerffer. Kwestia ewentualnych zachęt leży w gestii Ministerstwa Energii, które pracuje nad nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii. Obecny na posiedzeniu przedstawiciel resortu nie odpowiedział jednak na pytania o możliwe zachęty. Według niego, urzędnicyanalizują na razie 168 stron uwag do projektu nowelizacji.

Eksperci powątpiewają

Część ekspertów z branży OZE nie wierzy jednak w potencjał małych elektrowni wiatrowych w Polsce.

— Pod względem technologicznym małe wiatraki są wciąż nieefektywne. W segmencie mikroinstalacji o wiele lepsze parametry ma fotowoltaika, choć w miejscach bardzo specyficznych małe wiatraki mogą mieć sens. Mam na myśli gospodarstwa oddalone od innych zabudowań czy schroniska górskie — twierdzi Beata Wiszniewska, szefowa Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej.

Do wątpiących zalicza się też Grzegorz Wiśniewski, szef Instytutu Energetyki Odnawialnej.

— Minął już czas, w którym technologię małych wiatraków można było uznać za obiecującą. Mogła to być polska technologia, odnosząca sukcesy za granicą. Powstały nawet fabryki takich wiatraków. W 2010 r. rząd uwzględnił małe wiatraki w oficjalnych planach energetycznych, ale systemu zachęt nie uruchomił. Kilka lat temu fabryki zbankrutowały — przypomina Grzegorz Wiśniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Wiatraczki chcą się kręcić