WIBOR już tylko 2,3 proc.

  • Emil Szweda
29-09-2014, 13:20

Notowania kontraktów FRA i IRS są rekordowo niskie, a WIBOR nie nadąża za ich spadkiem. Czy jednak rynek nie spieszy się aż za bardzo?

Odpowiedź na to pytanie może być sporo warta zwłaszcza w kontekście nowych ofert na rynku pierwotnym. Emisję pięcioletnich obligacji na 5,5 proc. zapowiedziała PCC Rokita, a być może nie będzie to jedyny emitent, który przetestuje skłonność inwestorów do zabezpieczania się przed spadkiem stóp (więcej wyjaśni się w przyszłym tygodniu). Kiedy PCC Rokita przeprowadzał pierwszą emisję z nowego programu o analogicznych warunkach emisji, stopy WIBOR znajdowały się 30 pkt bazowych wyżej. Te 30 bps różnicy to dziś dodatkowa zachęta dla inwestorów wybierających stały kupon na rynku pierwotnym (bo na wtórnym ceny przekraczają nominał), która ma wynagrodzić ryzyko wzrostu stóp procentowych w przyszłości (zarazem jednak warto pamiętać, że dwa lata temu Rokita oferował obligacje ze stałym oprocentowaniem wynoszącym 9 proc., a od tego czasu WIBOR spadł o 270 bps).

Rynek terminowy podpowiada, że ryzyko to nie jest duże. Kontrakty na pięcioletnią stopę procentową spadły przez ostatnie trzy miesiące do z 3,0 do 2,24 proc. (dyskontując trzy cięcia stóp) – najniższego poziomu w historii. Również kontrakty FRA notowane są na historycznie niskich poziomach, tylko 10-letni IRS nie przebił jeszcze dołka z początku września. Niemniej, nie można też zapominać, że na rynku mamy cały czas do czynienia z pewną anomalią sponsorowaną przez ECB. Jej efektem jest m.in. sięgający mniej niż 50 bps spread między obligacjami USA i Polski. Dla porównania trzy lata temu było to bliżej 400 bps. Każdy, lub prawie każdy, widzi że prawdziwie rynkową rentowność mają dziś obligacje rosyjskie lub tureckie (9,4 w obu przypadkach), zaś bez mała prawie cały zachodni świat obligacji objęty został wpływem działań banków centralnych. Coraz liczniejsze głosy nazywają ten stan bańką, ale kiedy i czy w ogóle ona pęknie, oraz jakie będą jej skutki choćby dla wysokości WIBOR – do tego trzeba szklanej kuli. Dziś rynek gra w jednym kierunku i pomijając rozważania o długofalowych skutkach działań banków centralnych, sposobem na obronę zysków przed spadającymi stopami jest właśnie stały kupon.

Dowodem na to, że zbyt długie marudzenie może się zemścić jest październikowa oferta detalicznych obligacji MF – oprocentowanie dwulatek spadnie do 2,4 proc., a jeszcze w lipcu było to 3 proc.

Jeśli chodzi o nasze podwórko, to na uwagę zasługuje malutki Masterform, który postanowił wykupić obligacje przed terminem. Krótko po podjęciu uchwały na rynku pojawiło się zlecenie zakupu całej serii. Jakże inaczej wygląda to postępowanie w porównaniu do firm, które składały deklaracje skupu obligacji z rynku, ale na deklaracjach lub w najlepszym razie kilku nieistotnych transakcjach się skończyło.

Ozdobą minionego tygodnia był debiut obligacji Zakładów Mięsnych Mysław, które mają szanse udowodnić, że podejmowanie ryzyka i obejmowanie obligacji z dwucyfrowym oprocentowaniem może się opłacać. Bliższe udowodnienia tej tezy są także Ekopaliwa, które obligacje emitowały jak start-up oferując 15 proc. kupon. W I półroczu firma osiągnęła break even i wykazała zysk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WIBOR już tylko 2,3 proc.