Wicepremier finansów dobry dla budżetu, zły dla firm

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-02-2013, 00:00

Awans ministra Rostowskiego cieszy głównie ekonomistów. Przedsiębiorcy przyjmują tę decyzję z obawą

Dobre strony wicepremierostwa

Zobacz więcej

Jacek Rostowski

Minister Jacek Rostowski ako wicepremier będzie mógł wywierać większą presję na ministrów, by dokonywali oszczędności wydatkowych, np. w funkcjonowaniu administracji.

Zwiększenie siły politycznej ministra finansów może pozytywnie wpływać na wyceny polskich obligacji na rynku, bo taka decyzja zwiększa kontrolę rządu nad budżetem.

Minister Rostowski w latach 2011-12 pokazał, że potrafi skutecznie ograniczać deficyt w finansach publicznych, co pozytywnie wpływa na wiarygodność kredytową Polski na rynkach finansowych.

Jacek Rostowski będzie już nie tylko kierował Ministerstwem Finansów, ale też obejmie stanowisko wicepremiera — zdecydował premier Donald Tusk. Już przed tą decyzją miał silną pozycję w rządzie, teraz jego władza będzie jeszcze silniejsza. Co prawda, premier Tusk nie obdarzył Jacka Rostowskiego najcięższym orężem, jakie mógł mu dać — nie powierzył mu roli przewodniczącego stałego Komitetu Rady Ministrów (w fotelu tym zasiądzie Jacek Cichocki, szef kancelarii). Taka funkcja dałaby wicepremierowi realną władzę nad ministrami, to on decydowałby, które projekty ustaw trafią na Radę Ministrów, a które zostaną zamknięte w zamrażarce. Ale nie ulega wątpliwości, że wpływ ministra Rostowskiego na decyzje podejmowane w innych resortach będzie jeszcze większy niż obecnie.

Budżet idzie na warsztat

Wicepremier Rostowski będzie mógł na przykład w większym stopniu wymuszać na ministrach ograniczanie wydatków. To ważna okoliczność chociażby w perspektywie możliwej nowelizacji budżetu na 2013 r. Ograniczanie deficytu budżetowego, dokonywane pod przewodnictwem wicepremiera Rostowskiego, powinno przebiegać sprawniej niż bez niego.

— Decyzja o nominacji na wicepremiera dla ministra finansów jest zbieżna z naszymi priorytetami na 2013 r., a więc z trzymaniem w ryzach dyscypliny finansów publicznych — tłumaczy premier Donald Tusk. Dlatego awans Jacka Rostowskiego dobrze przyjmowany jest przez analityków zajmujących się polskimi finansami publicznymi. Ich zdaniem, ryzyko, że deficyt wymknie się w Polsce spod kontroli, dzięki takiej decyzji spadło.

— Nadanie tytułu wicepremiera ministrowi Rostowskiemu potwierdza, że zwiększanie równowagi w finansach publicznychjest postrzegane w rządzie jako jedno z najważniejszych zadań. To dobrze, bo czeka nas w najbliższym czasie wiele wyzwań w tym obszarze — mówi Ignacy Morawski, główny ekonomista banku PBP.

W świecie liczb

Jacek Rostowski jako minister finansów dał się jednak poznać też z mniej korzystnej strony. Po pierwsze, często unikał zdecydowanych reform wydatkowych, a zamiast nich łatał dziury budżetowepodwyżkami podatków. Dlatego awans ministra krytykowany jest przez organizacje zrzeszające przedsiębiorców.

— Kiedy koniunktura słabnie, minister finansów może ratować budżet na dwa sposoby — przez cięcia wydatków albo podwyżki podatków. Jacek Rostowski wybiera zwykle raczej ten drugi, gorszy dla gospodarki: z większą determinacją podnosi podatki, niż dokonuje oszczędności — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Złe strony wicepremierostwa

Minister Rostowski jako wicepremier będzie miał więcej siły, by torpedować inicjatywy rozwoju specjalnych stref ekonomicznych czy blokować lub ograniczać pakiety deregulacyjne przygotowywane przez Ministerstwo Gospodarki.

Minister do łatania dziury budżetowej stosuje podwyżki podatków, np. podniósł firmom składkę rentową, a konsumentom — VAT oraz wykorzystuje rezerwy, które miały w przyszłości łagodzić skutki kryzysu demograficznego (Fundusz Rezerwy Demograficznej oraz otwarte fundusze emerytalne).

Stosuje księgowe rozwiązania zamiast prawdziwych reform oszczędnościowych (np. przeniósł część zobowiązań rządu do KFD, co sztucznie obniża polski dług publiczny). Z pozycji wiceszefa rządu będzie to łatwiejsze.

Minister Rostowski jest też przez przedsiębiorców oceniany jako księgowy, który skupiony jest na wskaźnikach, a nie dba o długofalowy rozwój gospodarki. Po pierwsze, stosuje finansowe sztuczki, np. łata budżet pieniędzmi z Funduszu Rezerwy Demograficznej, wymusza na spółkach skarbu państwa wysokie dywidendy czy ukrywa część długu rządu przed krajową metodologią liczenia zadłużenia. Dzięki temu wskaźniki fiskalne „na papierze” poprawiają się, nawet jeśli faktyczna kondycja finansowa państwa zupełnie się nie zmienia. Po drugie, minister blokuje decyzje, które w krótkim horyzoncie są kosztem dla budżetu, nawet jeśli w długiej przynoszą mu korzyść. — Minister Rostowski skupiony jest na słupkach w Excelu, a nie rozumie, jak działa gospodarka i jak szkodliwe są dla niej niektóre jego decyzje. Rząd nie może rządzić gospodarką tylko fiskalnym gorsetem, musi też zapewniać firmom przestrzeń do rozwoju — przekonuje Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. Chodzi np. o blokowane przez ministra finansów pakiety deregulacyjne przygotowane przez resort gospodarki. Jacek Rostowski od lat jest też niekrytym przeciwnikiem specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Torpeduje kolejne próby nowelizacji ustawy o SSE oraz przedłużenia działalności stref poza rok 2020. [MAG]

OKIEM EKSPERTA

Finanse pod większą kontrolą

PIOTR BUJAK

główny ekonomista banku Nordea

Awans Jacka Rostowskiego to symboliczne potwierdzenie, że rząd jest zmobilizowany do utrzymania dyscypliny fiskalnej i ograniczania deficytu budżetowego. Na rynki finansowe wysłany został sygnał, że Polska jest na ścieżce uzdrawiania finansów państwa i z niej nie zejdzie. Dotychczasowe plany ministra, zakładające konsekwentne — choć nie ślepe — ograniczanie deficytu budżetowego do 1 proc., zostały podtrzymane, a nawet wzmocnione. To czynnik, który poprawia perspektywy dla polskich finansów i może nieco podnosić notowania polskich obligacji.

OKIEM EKSPERTA

Większa siła blokowania dobrego

JERZY BARTNIK

przewodniczący Związku Rzemiosła Polskiego

Zdecydowanie negatywnie oceniam decyzję premiera. Jacek Rostowski już jako zwykły minister finansów wyrządził wiele szkód polskim firmom, brutalnie wchodząc w kompetencje innym ministrom. Nawet bez teki wicepremiera blokował wiele cennych inicjatyw, które powstawały w resorcie pracy czy gospodarki, np. projekty deregulacji, albo zatrzymywał w budżecie dużą część składek z Funduszu Pracy. Obawiam się, że teraz, kiedy minister ma jeszcze większą siłę polityczną, jego działalność będzie jeszcze bardziej szkodliwa dla polskich firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu