Wicepremier in pectore

Jacek Zalewski
13-07-2006, 00:00

Wczoraj sąd lustracyjny drugiej instancji wszczął proces Zyty Gilowskiej, mimo że „ujemna przesłanka procesowa”, nadal pozostaje na minusie.

Nominując kardynała in pectore, czyli w sercu, papież nie musiał ujawniać jego nazwiska nawet... samemu zainteresowanemu. Decyzję upubliczniał czasem po wielu latach — i dopiero wtedy purpurat otrzymywał biret i mógł uczestniczyć w pracach kolegium kardynalskiego.

Zwroty sytuacji politycznej w IV RP są tak zaskakujące, że realna staje się nominacja „in pectore” członka rządu! Premier zarezerwuje dla niego miejsce i formalnie zgłosi kandydaturę prezydentowi dopiero gdy powstaną warunki prawne. Owa „uśpiona” nominacja będzie się różnić od kardynalskich tym, że wiadomo o kogo chodzi — o wicepremier i minister finansów Zytę Gilowską. Wczoraj sąd lustracyjny drugiej instancji wszczął jej proces, mimo że „ujemna przesłanka procesowa”, czyli niepełnienie obecnie przez panią profesor funkcji publicznej, nadal pozostaje na minusie. Proces zapowiada się na wiele tygodni i do jego zakończenia — oczywiście pozytywnego dla Gilowskiej — o formalnej nominacji nie ma mowy.

A co z ministrem Stanisławem Kluzą, zaprezentowanym już rynkom finansowym dla ich uspokojenia? Zna swoje miejsce w szyku — Jarosław Kaczyński już w rozmowie kwalifikacyjnej zapowiedział mu, że w razie powrotu szefowej czeka go automatyczny spadek na wiceministra, ale przynajmniej w randze sekretarza stanu (był podsekretarzem).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Wicepremier in pectore