Widmo akcyzy straszy gazożerców

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2012-09-05 15:43

Wakacje od akcyzy na gaz się kończą. Firmy będą płacić z tego tytułu kilkaset milionów złotych rocznie. Trochę się boją.

Gazochłonne firmy cieszą się ostatnimi miesiącami wolności. Od akcyzy. Wolność skończy się w październiku 2013 r. Wtedy minie okres zwolnienia gazu z tego podatku, obowiązujący – w oparciu o unijną dyrektywę – od 2004 r.

No dobrze, byle szybko
...
Niepokojów jest mnóstwo. Podstawowy wynika z naturalnej niechęci do zmian.

- Stabilność to przecież klucz do działalności w przemyśle ciężkim. Dziś podejmujemy decyzje rozwojowe, które dadzą efekt za kilka lat. Jeśli już ma dojść do zmian, to niech chociaż zostaną ogłoszone z dużym wyprzedzeniem – mówi Dorota Włoch, wiceprezes KGHM.

- Zaprezentujemy propozycje w ciągu miesiąca – obiecuje od razu Jacek Kapica, wiceminister finansów.

Na ryzyko obniżenia konkurencyjności biznesu zwraca z kolei uwagę Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes PKN Orlen.

- Koszt nałożenia akcyzy na gaz szacuję na nawet 100 mln zł w przypadku Orlenu.

Oczywiście, nie przewrócimy, ale to po porostu kolejne z licznych obciążeń dla sektora rafineryjnego. Odkładamy już przecież 8 mld zł w postaci zapasów obowiązkowych, ponosimy koszty dostosowania się do regulacji o emisji dwutlenku siarki i azotu, które sięgają ponad 1 mld zł. Ponadto w kolejnych katach dojdzie nam jeszcze kilkaset mln zł z tytułu zakupu jednostek CO2 – wylicza Sławomir Jędrzejczyk.

I przestrzega resort finansów przed efektami przesadnego apetytu fiskalnego.

- Kiedy się przesadza z podatkami – pojawia się szara strefa. Już teraz szacuje się, że w sektorze paliwowym skarb państwa traci z powodu szarej strefy 65 mln zł rocznie w podatkach – zauważa Sławomir Jędrzejczyk.


… i jak najprościej…

Pełen niepokoju jest również PGNiG, nie konsument, a dystrybutor gazu. I monopolista na polskim rynku.


- Po pierwsze – akcyza na gaz wpłynie na konkurencyjność przedsiębiorstw, nie tylko z powodu samej stawki, ale również z powodu potencjalnie skomplikowanych obliczeń – uważa Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG.

Spodziewa się, że wyliczenia nie będą proste. Stąd pragnienie, podobnie jak u Doroty Włoch z KGHM, by poznać zasady jak najszybciej.


- Ważne, abyśmy mogli przygotować się, również od strony IT, żeby uniknąć błędów. Kluczowy jest też katalog ewentualnych zwolnień – podkreśla Sławomir Hinc.

Właśnie z powodu nieznanego jeszcze katalogu zwolnień nikt nie podejmuje się szacować skali wpływów do budżetu. Sama stawka jest bowiem znana – to 1,28 zł za gigadżul (zawieszona od lat, w 2013 r. zostanie po prostu odwieszona).

- W ujęciu maksymalnym, bez zwolnień, do przedsiębiorstwa płaciłyby więc rocznie 750 mln zł – wylicza Sławomir Hinc.

Ale Jacek Kapica deklaruje, że katalog zwolnień zostanie opracowany.

- Przed nami dyskusja na ten temat. Należy przy tym pamiętać, że dyrektywa jasno określa, że zwolnieniu z akcyzy podlega gaz zużyty do produkowania energii i produktów energetycznych – przypomina Jacek Kapica.

…i na wzór energii
Swojego rozdarcia nie kryje w tej kwestii z kolei Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa. Bo mówi z pozycji właścicielskiej (KGHM, Orlen oraz PGNiG jest kontrolowany przez państwo).

- To rozdarcie dotyczy oczywiście perspektywy obniżenia konkurencyjności firm w zestawieniu z potrzebami budżetu państwa. Dlatego mój główny postulat dotyczy klarowności całego procesu – twierdzi Rafał Baniak.

Po stronie przedsiębiorców opowiada się z kolei Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki.