Widmo upadku Elektrimu dobiło warszawski rynek

Artur Szymański
opublikowano: 2002-09-04 00:00

To był czarny wtorek na GPW. TechWIG stracił 10,73 proc., a WIG 20 — 4,56 proc. Wszystko za sprawą kłopotów Elektrimu i wyprzedaży na giełdach zagranicznych.

Widmo bankructwa Elektrimu dobiło giełdę. Złe wieści ze spółki napłynęły w najgorszym momencie — gdy rynki zagraniczne reagowały spadkami w związku ze zbliżającą się pierwszą rocznicą ataku na WTC.

Sesja zakończyła się głęboką przeceną większości notowanych akcji. Indeks WIG 20 stracił aż 4,56 proc. Najwięcej stracił TechWIG, w którego portfelu Elektrim ma prawie 13-proc. udział. Przecena o 10,73 proc. jest rekordowa. Największy dotąd dzienny spadek TechWIG-u wynosił 7,4 proc. Nastąpiło to 12 marca 2001 r., a wyprzedaż wywołały wówczas Netia, Prokom i Softbank.

Analitycy podkreślają, że sytuacja Elektrimu wbrew pozorom nie była bezpośrednią przyczyną wyprzedaży walorów spółek. Widmo bankructwa holdingu przyspieszyło to, co było nieuniknione.

— Elektrim nie był w stanie samodzielnie wywołać tak dużego spadku całej giełdy. Inwestorzy kierowali się przede wszystkim zachowaniem indeksów w Europie Zachodniej i na Wall Street. Widmo bankructwa Elektrimu tylko spotęgowało negatywne nastroje naszych inwestorów. Myślę, że rynek po sierpniowym odreagowaniu spadków z czerwca i lipca, wrócił do kontynuacji spadków — twierdzi Włodzimierz Giller analityk Erste.

Dariusz Nawrot, makler DM BPH PBK dodaje, że wpływ blisko 40-proc. straty Elektrimu na WIG 20 był raczej niewielki.

— W mojej ocenie olbrzymi spadek kursu Elektrimu przełożył się zaledwie na 0,7-proc. spadek WIG 20. Spustoszenia dokonały pozostałe spółki — mówi Dariusz Nawrot.

Zdaniem Alfreda Adamca, doradcy inwestycyjnego, Elektrim z pewnością jeszcze nieraz zszokuje rynek.

— Myślę, że historia zmagań Elektrimu z obligatariuszami będzie miała dalszy ciąg. Będzie to trudna rozgrywka, ponieważ wierzyciele są zdeterminowani w dążeniu do odzyskania należnych im pieniędzy. Z drugiej jednak strony mają oni świadomość, że stawiając tak sprawę balansują na cienkiej linie. Nie można wykluczyć scenariusza, że akcjonariusze BRE Banku, dokonawszy bilansu zysków i strat po ewentualnym upadku holdingu, zdecydują się jednak wspomóc Elektrim. Dla mnie największą niespodzianką będzie brak niespodzianek ze strony Elektrimu — komentuje doradca.

Powody do zmartwienia mają akcjonariusze BRE Banku — spółki, która najbardziej ucierpiała przez problemy Elektrimu. Musi pogodzić się z przeceną akcji o 12 proc.

— Od pewnego czasu rynek spekulował, że BRE Bank nie utopi w Elektrimie kolejnych pieniędzy. Prestiż BRE Banku został już dawno nadszarpnięty nieudanymi inwestycjami w Optimusa czy Szeptela. W takiej sytuacji nie spodziewałem się, by kolejna zła wiadomość przełożyła się na tak duży spadek kursu, jak we wtorek — przyznaje Marcin Materna, analityk DM BIG BG.

Analitycy sceptycznie wypowiadają się na temat wpływu rocznicy ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone na rynki akcji.

— Nie przesadzałbym ze znaczeniem daty 11 września dla światowych rynków papierów wartościowych, jednak może ona mieć pewien wpływ na osłabienie aktywności inwestorów. Z pewnością jednak nie dojdzie do masowej wyprzedaży akcji przed przyszłą środą — uspokaja Alfred Adamiec.