Widmo wojny cenowej straszy ubezpieczycieli

Towarzystwa sprzedają coraz mniej polis. Ceny zaczynają spadać. Branża może sama sobie wystawić słony rachunek

Gospodarka słabnie i odczuła to już branża ubezpieczeniowa. Dynamika sprzedaży polis spada. Menedżerowie firm ubezpieczeniowych twierdzą, że koniec roku będzie jeszcze gorszy.

— W pierwszym kwartale rynek majątkowy urósł o 10 proc., w drugim o 2,5 proc. W trzecim należy spodziewać się zerowej lub nawet ujemnej dynamiki. Podobnie będzie w czwartym kwartale — uważa Andrzej Jarczyk, prezes Uniqa TU.

Polisa jest za droga…

Witold Jaworski, wiceprezes PZU, podkreśla, że mocno osłabła sprzedaż w segmencie autocasco — jednym z głównych źródeł zysku towarzystw majątkowych.

— Klienci, obawiając się recesji, tną wydatki i szukają oszczędności. W efekcie rezygnują z zakupu polisy AC albo ograniczają jej zakres lub wartość pojazdu. Ponadto spada liczba nowych samochodów sprzedawanych klientom indywidualnym — tłumaczy Witold Jaworski.

Według wrześniowego sondażu ARC Rynek i Opinia, połowa Polaków narzeka na zbyt drogie autocasco, a co dziesiąty zrezygnował z zakupu polisy, bo obawia się utraty pracy. Magdalena Nawłoka, członek zarządu Generali, twierdzi, że poza komunikacją oznaki spowolnienia widać już od początku roku. Obraz rynku zafałszowało jednak wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń OC dla szpitali, które napompowało wynik.

— Nie widać już silnego wzrostu w ubezpieczeniu mienia. Wiąże się to ze spowolnieniem gospodarczym, zmniejszeniem skali inwestycji infrastrukturalnych po EURO 2012 i spadkiem liczby rozpoczynanych przedsięwzięć — podkreśla Magdalena Nawłoka.

…dlatego jej cena spadnie

Spadająca sprzedaż wskrzesiła ducha wojny cenowej w ubezpieczeniach majątkowych. Branży wydawało się, że na dobre zniknął on dwa lata temu, kiedy musiała dołożyć do sprzedaży polis komunikacyjnych blisko 1 mld zł. W efekcie doszło do ostrych podwyżek cen, a firmy wymalowały na sztandarach hasło „rentowność”. Wydawało się, że rynek dostał nauczkę. Nic z tego.

— Wynik ubezpieczeń majątkowych znacząco się poprawił, co spowodowało powrót presji cenowej, której uległa część ubezpieczycieli — twierdzi Franz Fuchs, prezes VIG Polska.

— Spadająca sprzedaż powoduje, że część ubezpieczycieli decyduje się na nerwowe ruchy i walcząc o realizację rocznych planów, zaczyna obniżać ceny ubezpieczeń — wtóruje Witold Jaworski. Jarosław Parkot, prezes Warty, ocenia, że sytuacja w segmencie korporacyjnym jest na razie stabilna. Problemem są ubezpieczenie komunikacyjne, w których ceny zaczęły iść w dół.

— Część towarzystw podnosi stawki, inne je obniżają. Wprowadzają okresowe promocje, które umożliwiają kupienie polis w niższej cenie. W dół idą także stawki cennikowe — mówi Justyna Wójcik z Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych, jednej z największych multiagencji na rynku.

W największym stopniu konkurencja ceną dotyczy słabnącego rynku AC. Większość graczy obniżyło ceny, np. przez czasowe promocje. Stawki spadają także w segmencie OC.

Według Witolda Jaworskiego, przy spadającym rynku to niebezpieczna tendencja, która może doprowadzić do spirali spadku cen i pogorszenia się wskaźników rentowności. Przypomina, że podobne zjawisko występowało na rynku w 2006 i 2009 r. W efekcie doprowadziło branżę do bardzo wysokich strat.

Mieszanka wybuchowa

Marcin Broda, analityk z firmy Ogma, zauważa, że presja cenowa wynika także ze zmiany nawyków klientów. Ostre podwyżki cen w ostatnich latach spowodowały, że zaczęli porównywać oferty. To wykorzystują multiagencje. Gdy do tego dodamy fakt, że w tym kanale ekspansję prowadzą najtańsi na rynku gracze sprzedający polisy direct (przez internet i telefon), powstaje mieszanka wybuchowa.

— Towarzystwa ze średniej półki cenowej zostały w ten sposób zmuszone do konkurowania z directami — podkreśla Marcin Broda.

Do presji spadającego rynku ubezpieczyciele będą musieli się przyzwyczaić. Kończy się era przypisów rosnących w tempie dwucyfrowym oraz wysokich zysków. Ubezpieczyciele twierdzą, że spowolnienie potrwa dłużej niż dwa kwartały. Andrzej Jarczyk spodziewa się, że w przyszłym roku rynek urośnie o kilka procent. Witold Jaworski twierdzi, że nie będzie on wcale lepszy od końca 2012.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu