Widoki na ugodę z udziałem EBOR

Paulina Sztajnert
27-05-2004, 00:00

Ostatnie rozmowy MSP-Eureko nie przyniosły przełomu, ale pojawiło się odkurzone światełko w tunelu.

We wtorek po raz kolejny doszło do spotkania dwóch największych, poróżnionych umową prywatyzacyjną, akcjonariuszy PZU: Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) i holenderskiego koncernu Eureko.

— Spotkanie było udane. Dobrze wróży fakt, że nowy minister spotkał się z nami tak szybko. Wcześniej, choć było ich już siedmiu, mieliśmy tylko kilka spotkań. Nadal podtrzymujemy naszą gotowość do polubownego rozwiązania sporu — mówi Lorrie Morgan, rzecznik Eureko.

MSP w ogóle nie chciało skomentować spotkania.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji „PB”, wieczorne spotkanie zaowocowało m.in. powrotem do starej koncepcji rozwiązania sporu. Dotąd doradcy inwestycyjni obstawiali trzy sposoby wyjścia z patowej sytuacji: przekazanie Eureko zgodnie z umową 21 proc. akcji PZU i pozostawienie przez MSP złotej akcji, podpisanie przez obie strony prospektu emisyjnego i upublicznienie spółki lub dogadanie się z Holendrami i odkupienie ich pakietu przez spółkę trzecią. W tym przypadku najczęściej wymienianym kandydatem było PKO BP.

Ale jest też czwarta koncepcja. Odkurzony plan, forsowany jeszcze przez byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka, zakłada dopuszczenie do grona akcjonariuszy Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Zgodnie z tą koncepcją MSP i Eureko odstąpiłyby od kontrowersyjnej umowy. Holenderski holding nabyłby jedynie część z obiecanych 21 proc. akcji PZU. Część pakietu wziąłby natomiast EBOR. Po przetasowaniach w akcjonariacie największy polski ubezpieczyciel doczekałby się upublicznienia walorów. Wtedy też resort skarbu przymknąłby oko na dalsze poczynania reszty akcjonariuszy i Eureko mogłoby dokupić brakujący pakiet.

Ale to nie koniec pomysłów, jakie przedstawiciele rządu ponoć zaprezentowali przedstawicielom Eureko. Zgodnie z zasadą, że przy własnej publiczności gra się łatwiej, resort skarbu proponował przeniesienie arbitrażu ze Szwecji do Polski. Jak się można spodziewać, taka propozycja nie przypadła Holendrom do gustu.

Okiem prawnika

Lepiej wcześniej się porozumieć

Z tego, co rozumiem, spór między Eureko a MSP toczy się pod polsko-holenderskim traktatem o ochronie inwestycji, a nie pod umową prywatyzacyjną. To zmienia całkowicie postać rzeczy. W myśl tego traktatu polski rząd powinien odpowiednio traktować inwestorów. Opierając się na tej zasadzie Holendrzy zarzucają mu niestosowne traktowanie. Na ogół proces pod takim traktatem jest dużo łatwiej przegrać niż proces pod umową. Sytuacja, którą mamy dziś, jest najlepsza do osiągnięcia kompromisu. Żadna ze stron nie wie bowiem, jak proces się skończy. Po jego zakończeniu pójście na jakikolwiek układ nie będzie już raczej miało uzasadnienia.

Lejb Fogelman senior partner Dewey Ballantine Grzesiak Spółka Komandytowa

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Sztajnert

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Widoki na ugodę z udziałem EBOR