Dyrektor podstawówki powiedział, że nie da się upokorzyć i nie stanął do konkursu. Efekt? Jest dziś przedsiębiorcą. Szefem prężnej firmy.
Firma Ryszarda Krzykowskiego nazywa się Eko-Win. Zaczęła od sprzedawania węgla i nawozów (stąd skrót „Win”). Potem zajęła się również produkcją górniczych urządzeń odpylających.
— Nasze urządzenia pozwalają na wyeliminowanie z atmosfery kopalnianej, tej pod ziemią, 98 proc. pyłu. Rozrzedzają też metan. Kilka sprzedano do Hiszpanii i Rosji — mówi prezes Krzykowski.
Następnie Eko-Win zaczął przewozić własnym taborem inne towary. Na wiosnę przyszłego roku rozpocznie budowę agrorafinerii.
— Niemieckie firmy jeżdżą, kontraktują rzepak, a my ciągle w Sejmie kłócimy się o zniesienie akcyzy na olej rzepakowy, by biopaliwo było opłacalne. Potem może okazać się, że gdy w Polsce produkcja będzie mogła ruszyć pełną parą, zabraknie bazy surowcowej — obawia się Krzykowski.
W firmie pracuje 25 osób. Kiedy rafineria będzie gotowa do przerabiania rzepaku na paliwo, przybędzie kolejnych 30.
Ostatnio fachowcy z Eko-Winu opracowali z gliwickim KOMAG-iem projekt urządzenia do odsiarczania spalin w kotłowniach małej i średniej mocy.
Konkurs? Nie, dziękuję
A chciał być nauczycielem. Po studiach w olsztyńskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej został wychowawcą w internacie, potem prowadził zajęcia techniczne i uczył fizyki. Po pięciu latach, w roku 1986, był już dyrektorem podstawówki. Mieściła się w starym, przedwojennym budynku. Jedyna na rozrastającym się olsztyńskim osiedlu domów jednorodzinnych Dajtki. Za mała i za ciasna.
Zabrał się do budowania nowej szkoły. Zbierał pieniądze. Załatwił, że ministerstwo oświaty swoją część przekazało wprost na bankowe konto szkoły, z pominięciem kuratorium. Po dwóch latach ruszyły roboty budowlane.
Nastały nowe czasy. Dyrektorzy szkół mieli być z konkursu. W 1991 roku przyszła kolej na Ryszarda Krzykowskiego. Uważał się za dobrego dyrektora. Przecież postawił nowoczesną szkołę, przymierzał się do budowy basenu przy niej. Decyzję o konkursie odebrał jako zagrywkę polityczną. Przed komisją konkursową oświadczył więc, że rezygnuje.
Kilka następnych miesięcy nie było dobrym okresem w życiu Ryszarda Krzykowskiego. Pomógł znajomy. Zaproponował pracę u siebie, w firmie na Śląsku, instalującej wchodzące wtedy na rynek podzielniki ciepła. Przez cztery lata Ryszard Krzykowski wracał do domu tylko na weekendy i święta.
W połowie drogi
Po roku pracy w Katowicach założył własną firmę Eko-Warm i zaczął sprzedawać węgiel, którym kopalnie w tamtym czasie płaciły za sprzęt i usługi. Po pewnym czasie rozszerzył profil działalności i zmienił nazwę firmy na Eko-Win.
Kierowane przez Krzykowskiego przedsiębiorstwo ma dwa oddziały. Katowickie przedstawicielstwo Eko-Winu współpracuje z kopalniami i z Centrum Mechanizacji Górnictwa KOMAG w Gliwicach, a w Olsztynie jest biuro, skład opału i baza transportowa firmy. Natomiast w połowie odległości między tymi miastami — w miejscowości Bedlno w woj. łódzkim — mieści się centrala. Eko-Win ma tam również biuro, skład opału, a nieopodal tej miejscowości działkę pod agrorafinerię.
Stawka na biopaliwo
Stacja ekopaliw to kolejna ucieczka do przodu w działalności prezesa Krzykowskiego.
— Sprawdziłem to paliwo. Samochód służbowy spisywał się znakomicie. A ponieważ nasz transport miesięcznie spala około 40 tys. litrów paliwa, więc lepiej mieć swoją rafinerię — mówi Ryszard Krzykowski.
Opracował koncepcję olejarni-agrorafinerii, ma już jej projekt. Na wiosnę 2006 roku zacznie w Bedlnie budowę.
Eko-Win ma produkować paliwo tylko na potrzeby własne, dwa tysiące litrów na dobę. Jeżeli będzie trzeba rozszerzyć produkcję, prezes nie przewiduje problemu.
— W najgorszym razie będę sprzedawał olej do rafinerii jako półprodukt. Może też zainstaluję linię do konfekcjonowania i zacznę sprzedawać butelkowany olej rzepakowy — planuje prezes Krzykowski.
Szef Eko-Winu uważa, że przedsiębiorca musi być wszechstronnie wykształcony. Kilka lat wcześniej skończył podyplomowe studia marketingu i zarządzania. Teraz — ponieważ Polska jest już w Unii Europejskiej — rozpoczął podyplomowe studia prawa europejskiego na Uniwersytecie Łódzkim. Za kilka miesięcy w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie będzie bronił rozprawy doktorskiej o skuteczności odpylania powietrza w wyrobiskach drążonych kombajnami w warunkach zagrożenia metanowego.
— Satysfakcja z tytułu naukowego mi wystarcza. Bo zawsze to, co robię, jest poparte solidną wiedzą — mówi Ryszard Krzykowski.
