Więcej kasy z Interbroka

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-04-03 07:57

Wierzyciele Interbroka mogą odzyskać nawet połowę z utraconych 145 mln zł. Z licytacji majątków właścicieli spółki i od fiskusa.

Wreszcie są dobre informacje w sprawie afery Interbrok Investment, spółki inwestującej na rynku forex, która z wielkim hukiem zbankrutowała wiosną 2007 r. Okazuje się, że setki klientów firmy (są wśród nich m.in. poseł Samoobrony Janusz Wójcik, były prezydencki minister Marek Ungier czy wielu obecnych lub byłych szefów największych polskich firm) mogą liczyć na odzyskanie znacznie wyższych kwot niż 2 mln zł, jakie zostały w jej kasie.

Szczęśliwie dla swoich klientów, Interbrok działał jako spółka jawna, a w takiej wspólnicy odpowiadają za długi firmy własnym majątkiem. Ten zaś, dzięki wielomilionowym dywidendom z Interbroka, jest niebagatelny. Andrzej K., Emil D. i Maciej S. mają rozsiane po całym kraju wille, apartamenty, mieszkania, działki, luksusowe samochody i biżuterię oraz duże oszczędności w gotówce.

Pod młotek

By móc je odzyskać, potrzebne było prawomocne ogłoszenie ich upadłości jako osób fizycznych. Ostatnio udało się to już w dwóch wypadkach: Andrzeja K., wiceministra łączności w rządzie SLD, i Emila D., który jako jedyny z właścicieli Interbroka wciąż przebywa w areszcie.

— Zaczęło się od licytacji Andrzeja K., bo jego majątek został już zwolniony przez prokuraturę. W przypadku Emila D. procedura powinna ruszyć w ciągu kilku tygodni — mówi nasz informator, zbliżony do śledztwa w sprawie Interbroka.

Majątek każdego z nich wstępnie oszacowany został na około 9 mln zł, jednak w przypadku Emila D. rzeczywista jego wartość może być nawet dwukrotnie wyższa. To samo dotyczy majątku trzeciego wspólnika — Macieja S.

— Wycena wstępna to 8 mln zł, w rzeczywistości może jednak przekroczyć 15 mln zł. Casus Macieja S. jest ponadto specyficzny. Pod koniec 2006 r. nie tylko zrezygnował z udziałów w Interbroku, ale też podpisał umowę rozdzielności majątkowej z żoną. Trzeba przekonać sąd, że obie te decyzje służyły ukryciu majątku przed wierzycielami i powinny zostać uznane za nieważne — mówi nasz informator.

Dodaje, że cały czas i organa ścigania i syndyk Interbroka szukają niewykrytych składników majątków Andrzeja K., Emila D. i Macieja S.

— Wśród oszukanych klientów Interbroka byli też ich znajomi, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą. M.in. dzięki ich informacjom sprzedaż majątków trzech wspólników Interbroka powinna dać około 45 mln zł — twierdzi informator.

Pieniądze mają trafić do klientów spółki i pokryć część ich strat, sięgających łącznie 145 mln zł.

Wątpliwości fiskusa

To jednak pieśń przyszłości. Wcześniej klienci Interbroka powinni doczekać się zastrzyku finansowego od fiskusa. Dlaczego? To wynik oszustw, jakich dopuszczały się władze Interbroka. Choć grając na foreksie, spółka prawie cały czas traciła (łącznie ponad 75 mln zł!), klientom przedstawiano wyciągi, według których inwestycje przynosiły krociowe zyski. I od tych wirtualnych zysków klienci przez lata płacili podatki, które dziś chcą odzyskać. Z korekt PIT-ów mogą dostać nawet 30 mln zł. Mogą, ale nie muszą.

— Poszczególne urzędy skarbowe mają bardzo odmienne zdanie. Jedne zwracają pieniądze bez problemu, drugie kategorycznie odmawiają, a jeszcze inne zawieszają postępowania na długi okres — narzeka doradca podatkowy, reprezentujący kilkunastu klientów Interbroka.

802 mln zł - Tyle klienci Interbroka wpłacili do spółki w latach 1999-2007…

657 mln zł - …a tyle w tym samym czasie wypłacili w postaci zysków.

145 mln zł - Nietrudno policzyć, że właśnie takie manko zostawili właściciele Interbroka...

45 mln zł - ...z tego tyle klienci spółki mogą odzyskać dzięki licytacji majątków Andrzeja K., Emila D. i Macieja S.

30 mln zł - ...na tyle mogą liczyć ze strony fiskusa, jeśli tylko ten uwzględni korekty ich PIT-ów.

Historia kłopotów spółki i jej klientów

27 kwietnia 2007 r.

Właścicieli Interbroka zatrzymuje CBŚ, a prokuratura przedstawia im zarzuty oszustwa na co najmniej 100 mln zł i przywłaszczenia po 1 mln zł. „PB” przedstawia historię spółki i jej właścicieli: Andrzeja K., Emila D. i Macieja S.

11 maja 2007 r.

Sąd ogłasza upadłość Interbroka. „PB” opisuje powiązania personalne władz tajemniczej spółki dla VIP-ów z przedstawicielami BRE Banku i objęcie inwestycji Interbroka gwarancjami giełdowego banku.

8 października 2007 r.

„PB” informuje o tym, że sąd ogłosił upadłość Andrzeja K. Ujawnia też, że lista klientów Interbroka roi się od ludzi wielkiego biznesu, w tym obecnych lub byłych szefów największych polskich firm, także giełdowych.

Dawid Tokarz, [email protected]