Więcej zysku z odzysku

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2015-08-06 22:00

Rynek odpadów Firmy zbierają i przetwarzają elektrośmieci. Ale często tylko w oficjalnej dokumentacji. Jak to zmienić?

Giles Slade, autor książki „Produkować, żeby złomować”, napisał, że trzeba było skłonić ludzi do kupowania nowych rzeczy, by nakarmić czymś maszyny. Do czego to prowadzi? Świat zamienia się w wysypisko elektrośmieci. Zużyte komputery, telewizory, lodówki i telefony komórkowe to jeden z najszybciej rosnących strumieni odpadów w Unii Europejskiej — od około 9 mln ton w 2005 r. do przewidywanych ponad 12 mln ton w roku 2020. Tyle że inne kraje UE z niepotrzebnym sprzętem RTV i AGD radzą sobie dużo lepiej od nas. Nadzieja w spóźnionej o co najmniej kilkanaście miesięcy Ustawie o elektroodpadach, która ma szansę wejść w życie od początku przyszłego roku. Jej celem jest zwiększenie odzysku elektrośmieci i walka z patologiami w systemie ich zbierania i przetwarzania.

SZARA STREFA:
SZARA STREFA:
Odzyskiwanie ze sprzętu tylko dających się sprzedać części i fabrykowanie fałszywych dokumentów potwierdzających zbiórkę i przetworzenie elektrośmieci to najbardziej patologiczne zjawiska w „śmieciowej” branży.
Bloomberg

Problem dla środowiska

Dotychczas klienci mogli za darmo zostawiać zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne w salonach sprzedaży, a za zniesienie np. lodówki i jej przewóz sieć handlowa mogła pobierać opłaty. Nowe przepisy nakładają na dystrybutorów obowiązek bezpłatnego odbioru wielkogabarytowego sprzętu z domu klienta i transport do legalnych zakładów przetwarzania. Aleksander Traple, wiceprezes Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów (ZPBE) ElektroOdzysk, uważa, że ta zmiana jest krokiem milowym w ochronie środowiska, ale wątpi w skuteczność takiego zapisu. — Mam obawy, czy zatrudnieni przez sieć transportowcy odebrany bezpłatnie sprzęt przekażą do legalnie działających zakładów przetwarzania. Mogą sprzedać go w punkcie skupu złomu — uświadamia Aleksander Traple.

Uciekające się do nieuczciwych praktyk złomowiska to jeden z najważniejszych problemów w systemie zbierania e-śmieci. Wycofane z użycia pralki, lodówki czy kuchenki takie placówki często przyjmują bezprawnie (tylko nieliczne mają pozwolenie na ich zbieranie). Następnie je demontują, by najcenniejsze elementy, np. miedź, z zyskiem sprzedawać jako złom. Z częściami i substancjami wymagającymi utylizacji w specjalistycznych zakładach nic nie robią. W rezultacie skażają one powietrze i glebę.

Psucie rynku

Działalność szemranych punktów skupu ma wiele negatywnych następstw. Jednym z nich jest zaburzenie konkurencji na rynku elektrośmieci. Nierzetelne firmy oferują niższe (często kilkakrotnie) stawki za przetworzenie sprzętu. Mogą sobie na to pozwolić, bo nie ponoszą niemal żadnych kosztów. W 2013 r. wprowadzono w Polsce do obiegu 486 tys. ton sprzętu, z czego ponad 171 tys. ton poddano przetworzeniu. Łącznie to 35 proc., czyli 4,2 kg elektrośmieci na mieszkańca — wynika z danych resortu środowiska. Te liczby budzą jednak zastrzeżenia, bo niektóre przedsiębiorstwa — dążąc wbrew prawu do coraz większych zysków — tworzą fałszywą dokumentację. Niektóre małe zakłady dokumentują taki odzysk sprzętu, który z powodów technologicznych jest dla nich niemożliwy. Uszczupla to wpływy do budżetu państwa z podatku VAT i uderza w uczciwe firmy.

— Z powodu szarej strefy marże są bardzo niskie. W dodatku działające zgodnie z prawem zakłady ciągle zmagają się z niedoborem sprzętu do przetwarzania — wskazuje Robert Wawrzonek, członek zarządu spółki Remondis Electrorecycling. Dodaje, że w systemie jest też za mało pieniędzy. Jak tłumaczy, za finansowanie odpowiadają producenci i importerzy urządzeń, którzy organizacjom odzysku przekazują co roku w sumie około 60-70 mln zł. Tymczasem potrzeba minimum dwa razy tyle, aby budować system, który umożliwi wypełnienie przyszłych zobowiązań nie tylko na papierze. Jest jednak szansa na uzdrowienie rynku e-śmieci. Zgodnie z projektem ustawy, tzw. odpady niekompletne, czyli części zużytych urządzeń, będą mogły zbierać tylko zakłady przetwarzania, gminne punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych i odbierający odpady od właścicieli nieruchomości. Ten zapis — w połączeniu z lepszą kontrolą działań — ZPBE ElektroOdzysk uważa za bardzo korzystny dla branży i dla środowiska naturalnego.

 

Recykling przynosi efekty

Ze zużytej dużej lodówki można odzyskać około 1,5 kg aluminium i miedzi, 18,5 kg stali, 10 kg stali i miedzi z agregatu i 8,5 kg tworzyw sztucznych. Zawiera ona także około 10 kg pianki poliuretanowej, 1,35 kg szkła, 0,1 kg kabli i kilka gramów żarówek. Jest w niej również co najmniej 350 g oleju mineralnego i 300-500 g freonu lub innych gazów chłodniczych. Recykling telefonu komórkowego pozwala odzyskać m.in. złoto, platynę, srebro i miedź. Można z nich wykonać np. elementy instrumentów muzycznych lub czajnika elektrycznego. Ze zużytego komputera i monitora o wadze 27 kg można odzyskać około 7 kg szkła, 6 kg tworzyw sztucznych, 6 kg stali, 4 kg aluminium, 2 kg miedzi i 1-2 kg ołowiu.

 

Takie są limity

Dystrybutor RTV i AGD jest zobowiązany zebrać elektrośmieci odpowiadające co najmniej 35 proc. masy sprzętu wprowadzonego przez niego do obrotu w poprzednim roku — nakazuje dyrektywa UE, do której dostosowują się polskie regulacje. Od 1 stycznia 2018 r. będzie to 40 proc., a od 2021 r. — 65 proc. (lub 85 proc. masy zużytych urządzeń wytworzonych na terytorium kraju).