Giles Slade, autor książki „Produkować, żeby złomować”, napisał, że trzeba było skłonić ludzi do kupowania nowych rzeczy, by nakarmić czymś maszyny. Do czego to prowadzi? Świat zamienia się w wysypisko elektrośmieci. Zużyte komputery, telewizory, lodówki i telefony komórkowe to jeden z najszybciej rosnących strumieni odpadów w Unii Europejskiej — od około 9 mln ton w 2005 r. do przewidywanych ponad 12 mln ton w roku 2020. Tyle że inne kraje UE z niepotrzebnym sprzętem RTV i AGD radzą sobie dużo lepiej od nas. Nadzieja w spóźnionej o co najmniej kilkanaście miesięcy Ustawie o elektroodpadach, która ma szansę wejść w życie od początku przyszłego roku. Jej celem jest zwiększenie odzysku elektrośmieci i walka z patologiami w systemie ich zbierania i przetwarzania.

Problem dla środowiska
Dotychczas klienci mogli za darmo zostawiać zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne w salonach sprzedaży, a za zniesienie np. lodówki i jej przewóz sieć handlowa mogła pobierać opłaty. Nowe przepisy nakładają na dystrybutorów obowiązek bezpłatnego odbioru wielkogabarytowego sprzętu z domu klienta i transport do legalnych zakładów przetwarzania. Aleksander Traple, wiceprezes Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów (ZPBE) ElektroOdzysk, uważa, że ta zmiana jest krokiem milowym w ochronie środowiska, ale wątpi w skuteczność takiego zapisu. — Mam obawy, czy zatrudnieni przez sieć transportowcy odebrany bezpłatnie sprzęt przekażą do legalnie działających zakładów przetwarzania. Mogą sprzedać go w punkcie skupu złomu — uświadamia Aleksander Traple.
Uciekające się do nieuczciwych praktyk złomowiska to jeden z najważniejszych problemów w systemie zbierania e-śmieci. Wycofane z użycia pralki, lodówki czy kuchenki takie placówki często przyjmują bezprawnie (tylko nieliczne mają pozwolenie na ich zbieranie). Następnie je demontują, by najcenniejsze elementy, np. miedź, z zyskiem sprzedawać jako złom. Z częściami i substancjami wymagającymi utylizacji w specjalistycznych zakładach nic nie robią. W rezultacie skażają one powietrze i glebę.
Psucie rynku
Działalność szemranych punktów skupu ma wiele negatywnych następstw. Jednym z nich jest zaburzenie konkurencji na rynku elektrośmieci. Nierzetelne firmy oferują niższe (często kilkakrotnie) stawki za przetworzenie sprzętu. Mogą sobie na to pozwolić, bo nie ponoszą niemal żadnych kosztów. W 2013 r. wprowadzono w Polsce do obiegu 486 tys. ton sprzętu, z czego ponad 171 tys. ton poddano przetworzeniu. Łącznie to 35 proc., czyli 4,2 kg elektrośmieci na mieszkańca — wynika z danych resortu środowiska. Te liczby budzą jednak zastrzeżenia, bo niektóre przedsiębiorstwa — dążąc wbrew prawu do coraz większych zysków — tworzą fałszywą dokumentację. Niektóre małe zakłady dokumentują taki odzysk sprzętu, który z powodów technologicznych jest dla nich niemożliwy. Uszczupla to wpływy do budżetu państwa z podatku VAT i uderza w uczciwe firmy.
— Z powodu szarej strefy marże są bardzo niskie. W dodatku działające zgodnie z prawem zakłady ciągle zmagają się z niedoborem sprzętu do przetwarzania — wskazuje Robert Wawrzonek, członek zarządu spółki Remondis Electrorecycling. Dodaje, że w systemie jest też za mało pieniędzy. Jak tłumaczy, za finansowanie odpowiadają producenci i importerzy urządzeń, którzy organizacjom odzysku przekazują co roku w sumie około 60-70 mln zł. Tymczasem potrzeba minimum dwa razy tyle, aby budować system, który umożliwi wypełnienie przyszłych zobowiązań nie tylko na papierze. Jest jednak szansa na uzdrowienie rynku e-śmieci. Zgodnie z projektem ustawy, tzw. odpady niekompletne, czyli części zużytych urządzeń, będą mogły zbierać tylko zakłady przetwarzania, gminne punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych i odbierający odpady od właścicieli nieruchomości. Ten zapis — w połączeniu z lepszą kontrolą działań — ZPBE ElektroOdzysk uważa za bardzo korzystny dla branży i dla środowiska naturalnego.
Ze zużytej dużej lodówki można odzyskać około 1,5 kg aluminium i miedzi, 18,5 kg stali, 10 kg stali i miedzi z agregatu i 8,5 kg tworzyw sztucznych. Zawiera ona także około 10 kg pianki poliuretanowej, 1,35 kg szkła, 0,1 kg kabli i kilka gramów żarówek. Jest w niej również co najmniej 350 g oleju mineralnego i 300-500 g freonu lub innych gazów chłodniczych. Recykling telefonu komórkowego pozwala odzyskać m.in. złoto, platynę, srebro i miedź. Można z nich wykonać np. elementy instrumentów muzycznych lub czajnika elektrycznego. Ze zużytego komputera i monitora o wadze 27 kg można odzyskać około 7 kg szkła, 6 kg tworzyw sztucznych, 6 kg stali, 4 kg aluminium, 2 kg miedzi i 1-2 kg ołowiu.
Dystrybutor RTV i AGD jest zobowiązany zebrać elektrośmieci odpowiadające co najmniej 35 proc. masy sprzętu wprowadzonego przez niego do obrotu w poprzednim roku — nakazuje dyrektywa UE, do której dostosowują się polskie regulacje. Od 1 stycznia 2018 r. będzie to 40 proc., a od 2021 r. — 65 proc. (lub 85 proc. masy zużytych urządzeń wytworzonych na terytorium kraju).