Wiedeń nie pomaga, tylko komplikuje

MGOR
opublikowano: 2006-03-29 00:00

Z uśmiechem na twarzy przeczytają informację o planach Vodafone osoby zaangażowane w spór o PTC. Im arbitraż w niczym nie pomógł.

W grudniu 2000 r. Deutsche Telekom (DT) złożył do Międzynarodowego Centrum Arbitrażowego przy Austriackiej Federalnej Izbie Gospodarczej w Wiedniu pozew skierowany przeciwko Elektrimowi i Elektrimowi Telekomunikacji (ET). Zarzuty dotyczyły prawidłowości przeniesienia 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) przez Elektrim na rzecz ET. Dzięki tej transakcji pośrednim właścicielem 51 proc. udziałów w PTC, największym w kraju operatorze telefonii komórkowej, został francuski koncern medialny Vivendi, a Elektrim dostał pieniądze na spłatę zobowiązań. Reszta papierów należy do DT.

Wiedeński trybunał przez cztery lata milczał. Częściowy wyrok wydał dopiero w grudniu 2004 r. Orzeczenie nie rozwiązało jednak konfliktu, tylko jeszcze bardziej go zagmatwało. Okazało się bowiem, że arbitrzy orzekli, że Elektrim przeniósł udziały do ET bezskutecznie i że zawsze pozostawały one jego własnością. Tak brzmi pierwszy punkt orzeczenia trybunału. Problem w tym, że kilka wierszy niżej trybunał napisał, że nie ma jurysdykcji nad ET. Wyrok jest więc sprzeczny. Elektrim stoi na stanowisku, że to on posiada 48 proc. udziałów PTC, ET twierdzi natomiast, że orzeczenie go nie dotyczy, więc struktura właścicielska pozostaje bez zmian.

Od ponad roku toczy się bój prawny o uznanie wyroku na terenie Polski. Sąd już raz wydał taką decyzję, ale została ona zaskarżona przez ET. Elektrim, tłumacząc swoje działania jedynie chęcią wykonania wyroku sądu, doprowadził rok temu do zmian w krajowym rejestrze sądowym PTC. Przy wsparciu DT wybrano nowy zarząd i nową radę nadzorczą. Kilka miesięcy temu jednak sąd rejestrowy cofnął zmiany, choć w siedzibie spółki nadal pozostają osoby z ramienia Elektrimu i DT.

Spór udziałowców, mimo że trwa już blisko sześć lat, przez długi czas nie wpływał na kondycję PTC. Co więcej — przez ten czas wszystkie strony podkreślały, że potrafią oddzielić sprawy operacyjne operatora od kłótni o władzę. Coraz częściej jednak urzędujący w siedzibie operatora zarząd sugeruje, że konflikt źle odbija się na kondycji spółki. Rozwiązaniem ma być od dawna wyczekiwane porozumienie zwaśnionych stron. To pod- powiedź dla udziałowców Polkomtela?