Menedżerowie szkolą się za granicą, aby podnieść swoją wartość na rynku pracy. Równie ważne mogą okazać się zdobyte na wyjeździe kontakty.
Koszt szkolenia za granicą jest kilkakrotnie wyższy niż w Polsce. Do tego dochodzą koszty podróży, zakwaterowania itp. Mimo to warto. Wyjeżdżając, można jeszcze zdobyć wiedzę, o którą w Polsce trudno.
Wymiana myśli
Menedżerowie decydują się na wyjazd, aby podnieść swoją wartość na rynku pracy. Dyplom prestiżowej uczelni, zagraniczny certyfikat, zajęcia pod kierunkiem guru w określonych dziedzinach biznesu są nadal przepustką do lepszej pracy, a co za tym idzie — pensji. Ponadto, dzięki podróżom polski menedżer zyskuje globalne spojrzenie na rynek, umiejętność strategicznego myślenia i pracy w wielokulturowym środowisku. Jeśli zaś chodzi o kierunki, to szlaki szkoleniowych wojaży najczęściej wiodą do USA, Francji i Anglii.
— Wartością dodaną takiego wyjazdu jest także możliwość wymiany doświadczeń z praktykami biznesu, pochodzącymi często z innych kultur. Ponadto dają one szansę na zapoznanie się z najnowszymi trendami w biznesie, które potem można wdrażać w kraju — podkreśla Monika Buchajska–Wróbel, partner w firmie doradztwa personalnego Inwenta.
Zachodnie gospodarki wyprzedzają naszą średnio o kilka lat. Przyglądając się im, można więc wywnioskować, jakie branże będą się u nas rozwijać i w jaki biznes warto inwestować.
— Taki kilkumiesięczny wyjazd może się okazać kopalnią dobrych pomysłów — dodaje Przemysław Gacek, prezes portalu Pracuj.pl.
Różnice widać na poziomie kultury i organizacji pracy oraz podejścia do klienta.
— Poznanie standardów obowiązujących na Zachodzie i umiejętność wdrożenia ich na polskim rynku może okazać się najważniejszym ze zdobytych doświadczeń. Otwartość na ludzi i na świat, komunikatywność, entuzjazm — to przykłady tzw. miękkich umiejętności, które w Polsce wciąż są bagatelizowane. Na Zachodzie są stawiane niemal na równi z wykształceniem i doświadczeniem zawodowym — zauważa Przemysław Gacek.
Spojrzenie pracodawcy
Specjaliści podkreślają, że na Zachodzie szkolenia prowadzone są w formie studiów przypadków. Prowadzący, działając bardziej jako moderator niż trener, wykorzystuje duże doświadczenie uczestników. W Polsce większy nacisk kładzie się na podręcznikową wiedzę, niż na interakcję między uczestnikami.
Zagraniczne firmy i instytucje oferują szeroką gamę możliwości rozwoju i chętnie przyjmują polskich specjalistów. Często liczą na to, że zdecydują się oni zostać na dłużej, ponieważ rynki zachodnie od dłuższego czasu cierpią na brak wykwalifikowanych kadr.
— Wielu specjalistów po zakończeniu szkoleń decyduje się zostać za granicą i robić tam karierę. Większość z nich wraca jednak do kraju. Coraz częściej zdarza się, że nawet po krótkim, kilkumiesięcznym pobycie na Zachodzie przeżywają oni szok kulturowy — zauważa Przemysław Gacek.
Pracodawcy w czasie procesów rekrutacyjnych zwracają uwagę na pozycję w CV, jaką są zagraniczne kursy i szkolenia, ponieważ dla firmy zawsze wartościowe są międzynarodowe doświadczenia czy szersze, globalne spojrzenie na rynek. Cenią również sprawdzone w praktyce umiejętności językowe.
— Ponadto takie szkolenia i kursy potwierdzają również, że kandydat jest osobą otwartą i łatwo nawiązującą nowe relacje, obytą w międzynarodowym środowisku, że sprawdził się w kontaktach z osobami z różnych kultur, potrafił odnaleźć się w międzynarodowym otoczeniu oraz prawdopodobnie nawiązał nowe kontakty, które mogą zaowocować w sferze biznesu — twierdzi Monika Buchajska-Wróbel.
Zagraniczne doświadczenie jest bardzo ważne w przypadku menedżerów niższego i średniego szczebla, top management jest rozliczany głównie z wyników uzyskanych wcześniej.
Okiem eksperta
Liczy się osobowość trenera
Adam Nowicki
dyrektor generalny Thought & Done Polska