Przedsiębiorcy z branży garmażeryjnej z obawą myślą o spełnieniu unijnych wymogów. Ale będą je wprowadzać.
Mariusz Bogacki współwłaściciel firmy Delikates
Większość liczących się na rynku firm garmażeryjnych przeszła w ręce obcego kapitału. Pozostałe borykają się głównie z brakiem środków. Sprawę utrudniają sieci hipermarketów, które wyraźnie faworyzują produkty zachodnie. W 2000 r. odstąpiliśmy od współpracy z sześcioma sieciami, od których nie jesteśmy w stanie wyegzekwować należności. Przez to popadliśmy w spore problemy finansowe. Sądzimy się do dziś, a zamiast budowy nowych hal zakładowych musieliśmy zredukować zatrudnienie z 350 do 200 osób na terenie, gdzie występuje ponad 30-proc. bezrobocie. Mimo to w 70 proc. udało się nam wdrożyć HACCP.
Zofia Zięba właścicielka Baru Chochlik z Lublina
Zakład jest w trakcie kosztownej modernizacji i opracowywania dobrej praktyki sanitarnej. Problem w tym, że nie do końca wiadomo, czego się od nas wymaga. Często wytyczne, które do nas trafiają, są sprzeczne. Problemy ze spełnieniem standardów mają dostawcy surowca, a to my mamy ich nadzorować.
Mieczysław Dąbrowski wiceprezes PSS Społem — Białystok
Dobra praktyka higieniczna nie wymaga specjalnych nakładów. Chodzi głównie o zachowanie czystości i przestrzeganie pewnych procedur. Do tego trzeba zmiany sposobu myślenia nie tylko kierownictwa, ale całego personelu. Niedogodnością może być biurokracja związana z zapisywaniem wszystkich informacji. Także wdrażanie HACCP niepotrzebnie urosło do rangi problemu. To przecież ma służyć poprawie konkurencyjności i bezpieczeństwa żywności. Nie można tylko szukać argumentów za tym, by czegoś nie spełnić. Trzeba zabrać się do pracy, dlatego m.in. staramy się o pomoc z programu SAPARD.